W obronie rozumu

Zgniłe jabłko w beczce psychoterapii

one_bad_apple_10533Stare angielskie przysłowie mówi, że jedno zgniłe jabłko może zepsuć całą beczkę zdrowych, dobrych jabłek (One bad apple spoils the whole barrel). To prawda, zgnilizna udziela się sąsiadującym zdrowym owocom i wkrótce zawartość beczki nadaje się do wyrzucenia. Ilekroć pokazuję przypadki złej, szkodliwej psychoterapii, tylekroć jestem posądzany o wyciąganie takich właśnie zgniłych jabłek i epatowanie nimi, podczas gdy, jak wszyscy dobrze wiedzą, większość jabłek w beczce jest zdrowa. Rzeczywiście, to, że ktoś został skrzywdzony przez lekarza, nie znaczy, że medycyna jest z gruntu zła. To, że mechanik samochodowy nie wykonał należycie swojej pracy nie oznacza, że ta dziedzina jest do niczego. To, że jakiś komunista okazał się złym człowiekiem, nie oznacza, że komunizm jest złym systemem… Zaraz, zaraz. Czy aby na pewno? Czy zgniłe jabłko gnije wyłącznie od środka? Zawsze?

Strategia „zgniłego jabłka” jest wykorzystywana do obrony psychoterapii powszechnie przez jej zwolenników, samych terapeutów, a nawet przez głęboko skrzywdzonych podczas terapii pacjentów. Swoje nieszczęście tłumaczą po prostu w taki sposób, że mieli pecha trafić na złego przedstawiciela tej – czystej i uczciwej w swej istocie – profesji. Strategię tę stosują również naukowcy o mocno sceptycznym nastawieniu, przekonując, że przypadki negatywnych konsekwencji terapeutycznych nie świadczą w żaden sposób o jakości psychoterapii w ogóle. Ba, wielokrotnie słyszałem podobne argumenty z ust sceptyków – ludzi ćwiczących swój umysł w krytycznym myśleniu. Jest jednakowoż zarówno w tym przysłowiu, jak i w przytoczonych próbach objaśniania rzeczywistości głęboko ukryte założenie, że źródło zgnilizny tkwi w samych jabłkach. Że zgnilizna dostaje się do beczki wraz z wkładanymi doń jabłkami. A dlaczegóż to nie rozważyć równoważnego założenia, że gnilne bakterie przenikają do jabłek z beczki? Że jej właściwości sprzyjają przetrwaniu tych niepożądanych drobnoustrojów i atakują najmniej odporne jabłka, kiedy zostaną włożone do beczki.

Przysłowia zwykło się traktować jako zbiór swoistych mądrości życiowych, ale ich bezkrytyczne przyjmowanie na wiarę prowadzić może na manowce. Jeśli będziemy patrzeć na wszystkie dziedziny działań ludzi poprzez pryzmat zgniłego jabłka, to możemy przeoczyć takie, które gniją z powodu właściwości beczek! Strategii zgniłych jabłek żadną miarą nie da się zastosować do komunizmu, faszyzmu, religii fundamentalistycznych i innych podobnych wytworów umysłu człowieka, chociaż w ramach tych systemów działa mnóstwo uczciwych dobrych ludzi poświęcających się dla innych. A co z psychoterapią? Jej zwolennicy żachną się nawet na samą myśl, aby traktować ją na równi z poprzednio wymienionymi systemami. Ale moim celem nie jest jej porównywanie do najbardziej makabrycznych wytworów naszej cywilizacji. Te przykłady podałem, aby uzmysłowić tobie czytelniku, że hipoteza zgniłego jabłka nie zawsze jest prawdziwa, że czasami trzeba zgodzić się ze stwierdzeniem, że to beczka, do której wkładamy jabłka może być źródłem zgnilizny.

Niestety, oburzenie w żaden sposób nie wspomaga, krytycznego myślenia, nawet wówczas, kiedy jest to tak zwane święte oburzenie. Kiedy naukowcy konstruują jakikolwiek eksperyment, zawsze, nawet jeśli są bardzo pewni swoich przeczuć formułują dwie hipotezy – zerową i roboczą. Zerowa zawsze mówi o braku związku, który badają. Robocza, o istnieniu tego związku. Te hipotezy są zawsze traktowane jako jednakowo prawdopodobne (a przynajmniej tak traktowane być powinny!). Gdybyśmy chcieli w taki sposób podejść do problemu psychoterapii musielibyśmy postąpić podobnie. W myśl takiej rygorystycznej metodologii hipoteza zerowa brzmiałaby: psychoterapia (beczka) jako system relacji i oddziaływań społecznych nie ma właściwości, które sprzyjałyby powstawaniu nadużyć (gniciu jabłek). Takie też jest milczące założenie zwolenników psychoterapii. Ale aby zachować minimalny poziom przyzwoitości intelektualnej powinniśmy również sformułować hipotezę roboczą, a ta brzmi: psychoterapia (beczka) jako system relacji i oddziaływań społecznych ma właściwości, które sprzyjają powstawaniu nadużyć (gniciu jabłek). Dopiero po przeprowadzeniu skrupulatnych badań jedną z nich możemy odrzucić jako nieprawdziwą. Ale jak przeprowadzić takie badania?

Oczywiście, nie przeprowadzimy eksperymentu, taki zamysł jest niemożliwy do wykonania w ramach przyjętych powszechnie zasad moralnych. Możemy jednak przyglądać się wnikliwie przypadkom pacjentów i terapeutów, którym coś poszło nie tak w procesie terapii, zamiast odrzucać je z góry przyjmując, że mamy do czynienia z kolejnym zgniłym jabłkiem. A jeśli nie znajdziemy potwierdzenia naszej hipotezy roboczej odrzucimy ją i przyjmiemy jako prawdziwą hipotezę zerową. Nie zdołamy jednak dokonać tego, jeśli nie wysłuchamy ludzi skrzywdzonych i zawiedzionych. Możliwości po temu nie brakuje. Psycho-kit.pl opublikował niedawno opis kolejnego skandalicznego przypadku psychoterapii. Na moich stronach ciągle wpisują się ludzie, którzy są kolejnymi odpadami z artystycznych pracowni psychoterapeutycznych. Zaledwie kilka osób w Polsce poświęci im nieco swojej uwagi, jeśli będą mieli szczęście na nich trafić. I nie będą to niestety terapeuci. Ci ostatni nie stworzyli nawet godnych polecenia możliwości poszukiwania zadośćuczynienia ofiarom terapii.

Wielu czytelników, a psychoterapeutów w szczególności, zada w tej chwili pytanie: dlaczego nie przeanalizować przykładów ludzi zadowolonych z terapii, a nawet i zachwyconych nią, bo i tacy się znajdą. Cóż, wyciąganie z beczki zdrowych jabłek w żaden sposób nie przybliży nas do odpowiedzi na pytanie co jest źródłem zgnilizny. To tak, jakby chcieć badać ludzi zdrowych w poszukiwaniu przyczyn jakiejś choroby. Zauważmy też, że bezkrytyczne przyjmowanie hipotezy „zgniłych jabłek” powoduje, że nie poświęcamy należytej uwagi przypadkom negatywnym, nie rozkładamy ich na fragmenty, nie analizujemy, bo… znamy odpowiedź!

Reklamy

17 comments on “Zgniłe jabłko w beczce psychoterapii

  1. Chlebowy
    Grudzień 8, 2014

    Zastanawiam się, czemu sugeruje Pan, że te dwie hipotezy są równoważne, jeśli przeczy to dowodom naukowym? Dlaczego nie popiera Pan swoich opisów żadnymi badaniami, które osadzałyby Pańskie filozoficzne opisy w rzeczywistości? (np, które wykazywałyby, że jabłka mogą być zgniłe bo pozytywne efekty psychoterapii na danej grupie równoważą negatywne)

    Napisał Pan, że przyzwoitość wymaga, aby sformułować hipotezę zerową, ale czy ta sama przyzwoitość nie wymaga od Pana zapoznania się z najnowszymi badaniami nad efektywnością psychoterapii? Linkuje jeden krótki artykuł, pełny odnośników do nowoczesnych badań o których Pan nigdy nie wspomniał.

    http://www.apa.org/pubs/journals/releases/amp-65-2-98.pdf

    • Tomasz Witkowski
      Grudzień 9, 2014

      „Zastanawiam się, czemu sugeruje Pan, że te dwie hipotezy są równoważne,”

      Szanowny Panie, ja nie sugeruję, ja twierdzę, że są równoważne. W każdym badaniu prowadzonym na całym świecie hipoteza zerowa i robocza są równoważne. Bez tego nie byłoby postępu w nauce. Badacz, który myśli inaczej powinien czym prędzej zmienić zawód i zająć się propagandą polityczną, marketingiem, albo reklamą.

      „jeśli przeczy to dowodom naukowym?”

      Zna Pan jakiekolwiek badanie, w którym postawiono takie hipotezy? Gorąco proszę o linka lub chociaż dane bibliograficzne.

      „Dlaczego nie popiera Pan swoich opisów żadnymi badaniami, które osadzałyby Pańskie filozoficzne opisy w rzeczywistości? (np, które wykazywałyby, że jabłka mogą być zgniłe bo pozytywne efekty psychoterapii na danej grupie równoważą negatywne)”

      Szanowny Panie, ile moich książek Pan przeczytał i z iloma artykułami i książkami z bibliografii się Pan zapoznał, aby formułować takie zastrzeżenia? Czy wystarczy Panu lektura jednego postu na blogu, aby wyrobić sobie zdanie na temat całego mojego dorobku? Jeśli tak, chylę czoła, wycofuję się z dyskusji i życzę powodzenia w dalszych studiach.

      „Napisał Pan, że przyzwoitość wymaga, aby sformułować hipotezę zerową, ale czy ta sama przyzwoitość nie wymaga od Pana zapoznania się z najnowszymi badaniami nad efektywnością psychoterapii?”

      A skąd znowu założenie, że się nie zapoznałem? Posiadł Pan zdolność przenikania cudzych myśli? Tak się składa, że wiele pozycji bibliograficznych z tego artykułu, który Pan podlinkował znajdzie Pan w bibliografii „Zakazanej psychologii t. 1 i 2”. Jeszcze więcej w angielskojęzycznej wersji, która ukaże się w styczniu 2015. Mało tego, powiem, że niektóre z nich są tak fundamentalnymi pozycjami, że nie ma możliwości nie natknąć się na nie studiując problem efektywności psychoterapii.

      „Linkuje jeden krótki artykuł, pełny odnośników do nowoczesnych badań o których Pan nigdy nie wspomniał.”

      A ja podsyłam linka do dużego przeglądu badań, który pokazuje jak badacze psychoterapii ignorują problem negatywnych efektów psychoterapii, oraz garść prac na temat tych negatywnych efektów, większości których z kolei nie znajdzie Pan w pracach poświęconych efektywności psychoterapii.
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24607768
      S. W. Hadley, H. Stupp, Contemporary views of negativeeffects in psychotherapy. „Archives of General Psychiatry”, 33, s. 1291-1302, 1976.
      D. T. Mays, C. M. Franks, Negative outcome in psychotherapy and what to do about It. Springer Publishing Company: New York 1985.
      H. H. Strupp, S. W. Hadley, B. Gomes-Schwartz, Psychotherapy for better or worse. Aronson, New York 1977.
      M. J. Lambert, A. E. Bergin, J. L. Collins, Therapist induced deterioration in psychotherapy. (w:) A. S. Gurman, A. M. Rogers (red.) The therapist’s contributions to Effective treatment. Pergamon Press: New York 1977.
      Lilienfeld SO. Psychological treatments that cause harm. Perspect Psychol Sci 2007;2:53-70.
      Barlow DH. Negative effects from psychological treatments: a perspective Am Psychol 2010;65:13-20.
      Nutt DJ, Sharpe M. Uncritical positive regard? Issues in the efficacy and safety of psychotherapy. J Psychopharmacol 2008;22:3-6.
      Berk M, Parker G. The elephant on the couch: side-effects of psychotherapy Aust N Z J Psychiatry 2009;43:787-94.
      J. C. Holroyd, A. M. Brodsky, Psychologists’ attitudes and practices regarding erotic and nonerotic contact with patients. „American Psychologist” 32, s. 843-849, 1977.
      N. Gartrell, J. Herman, S. Olarte, M. Feldstein, R. Localio, Psychiatrist-patient sexual contact: results of national survey, 1: prevalence. „American Journal of Psychiatry”, 143, s. 1126-1131, 1986.
      Sex scandals, rows and mavericks: is it time to regulate psychotherapy?
      Jamie Doward and Cal Flyn, The Observer, Sunday 9 May 2010 http://www.theguardian.com/lifeandstyle/2010/may/09/rogue-psychotherapy-regulation-row
      http://www.therapyabuse.org/about_us.htm
      http://www.therapyabuse.org/RS_sugreadings.htm
      http://www.therapyabuse.org/papers.htm
      http://www.therapyabuse.org/topics.htm
      R. Z. Folman, Therapist-patient sex: attraction and boundary problems. „Psychotherapy” 28, s. 168-173, 1991.

      Życzę Panu owocnej lektury i nieco umiaru w formułowaniu ogólnikowych zarzutów. Pozdrawiam.

  2. Chlebowy
    Grudzień 19, 2014

    Witam ponownie,
    Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że nie spodziewałem się Pańskiej odpowiedzi dlatego poprzedni mój komentarz był dość lakoniczny. Po drugie nie przeczytałem żadnej z Pańskich książek. Przeczytałem jednak większość wywiadów (a może nawet wszystkie), które ukazały się w różnych gazetach lub czasopismach. Dodatkowo natknąłem się na Klub Sceptyków Polskich przy okazji kampanii przeciwko nadużywaniu testów projekcyjnych i od tego czasu dość regularnie czytam wpisy z facebook-a. Bardzo bliskie jest mi motto Pańskiego klubu, czyli „psychologia to nauka, a nie czary”. Z tego właśnie powodu postanowiłem skomentować to co wydaje mi się od nauki oderwane, czyli Pańską moim zdaniem tendencyjność w ocenie psychoterapii.

    „Szanowny Panie, ja nie sugeruję, ja twierdzę, że są równoważne. W każdym badaniu prowadzonym na całym świecie hipoteza zerowa i robocza są równoważne. Bez tego nie byłoby postępu w nauce. Badacz, który myśli inaczej powinien czym prędzej zmienić zawód i zająć się propagandą polityczną, marketingiem, albo reklamą.”

    Nauka jest zawsze osadzona w kontekście. W tym przypadku kontekstem są doświadczenia poprzednich badaczy i ogrom eksperymentów udowadniających poza wszelką wątpliwość, że psychoterapia jest pożyteczną dziedziną medycyny. Dotyczy to na równi psychoterapii psychodynamicznej jak i CBT. W linku, który zawierał według Pana podstawy z zakresu badań nad psychoterapią jest zawarta informacja, że w wielu przypadkach leczenie farmakologiczne jest ok. 2,5 raza mniej skuteczne niż psychoterapia psychodynamiczna. Oczywiście dotyczy to specyficznych przypadków psychopatologii, a nie metod ogółem.

    Ta informacja daje nam kontekst, któremu Pan zaprzecza pisząc, że obie te hipotezy są równoważne. Oczywiście nikt nie zbudował eksperymentu weryfikującego owe hipotezy, ale jeśli zdefiniujemy zgniłe jabłko jako osobę wykonującą pracę szkodliwą dla społeczeństwa (a o to jak rozumiem Panu chodzi) to z całą pewnością możemy powiedzieć, że psychoterapia jako beczka nie jest przyczyną gnicia jabłka, bo jako dziedzina medycyny jest dla społeczeństwa pożyteczna.

    Natomiast sugerowanie, że należałoby weryfikować postawione przez Pana hipotezy jest tylko sprytną zagrywką filozoficzną wyrwaną z rzeczywistości, równie dobrze można byłoby dokonać tego typu relatywizacji każdej innej dziedziny nauki, ideologii, moralności. Jednak zdanie: „skoro jeden z chirurgów zaszył dziewczynce podczas operacji nożyczki w brzuchu to należałoby zbadać czy chirurgia nie jest zatrutą beczką” jest bezsensu ze względu na kontekst z którego wynika, że chirurgia jest bardzo pożyteczną dziedziną medycyny.

    „A skąd znowu założenie, że się nie zapoznałem? Posiadł Pan zdolność przenikania cudzych myśli? Tak się składa, że wiele pozycji bibliograficznych z tego artykułu, który Pan podlinkował znajdzie Pan w bibliografii „Zakazanej psychologii t. 1 i 2”. Jeszcze więcej w angielskojęzycznej wersji, która ukaże się w styczniu 2015. Mało tego, powiem, że niektóre z nich są tak fundamentalnymi pozycjami, że nie ma możliwości nie natknąć się na nie studiując problem efektywności psychoterapii.”

    Nie o zdolność czytania myśli tu chodzi, lecz o zdolność czytania w ogóle. Nigdzie w żadnym z pańskich wywiadów nie spotkałem się z taką na przykład informacją:”Badania udowadniają, że psychoterapia psychodynamiczna w kontekście zaburzeń typu borderline daje efekt poprawy większy niż 0.8 (czyli bardzo duży, gdyż w medycynie efekt wielkości 0,4 jest uznawany za średni).”

    lub

    „Wieloletnia metaanaliza skuteczności terapii udowadnia, że biorąc pod uwagę szansę na pojawienie się nawrotów choroby i efekt poprawy, długoterminowa psychoterapia psychodynamiczna jest tańsza od farmakoterapii”

    http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1028649#jrv80013t1

    Natomiast spotkałem się z tendencyjnym używaniem innych informacji i niektórych badań. Na przykład tutaj.

    http://wyborcza.pl/1,81388,8725064,Dyktatura_szczescia.html

    Napisał pan, że „czas leczy rany”. Domyślam się, że chodziło Panu o fakt w jaki osoby z depresją dokonują w pewnym sensie samouleczenia. Jednak zapomniał Pan wspomnieć o tym, że dotyczy to tylko szczególnych przypadków depresji i praktycznie w nikłym stopniu dotyczy innych form zaburzeń np. typu borderline lub z kręgu psychotycznego. Chyba, że zna Pan badania w których schizofrenicy dokonują samouleczenia, bo czas wyleczył ich rany?

    Kolejnym aspektem świadczącym o Pańskiej tendencyjności w podejściu do psychoterapii jest posługiwanie się antycznymi (z punktu widzenia przedziału czasowego poświęconego badaniom nad psychoterapią) przykładami naukowymi. Eysenck czy Levitt należą do pierwszych znanych krytyków psychoterapii, którzy już dawno zostali odesłani do przeszłości przez np. Fonagy-iego lub O. Kernberg-a. Nikt w nowoczesnych badaniach nad psychoterapią nie powołuje się już na tych dwóch Panów, a krytyka zmieniła ton z debaty nad tym czy psychoterapia jest skuteczna do tego w jakich psychopatologiach, którą stosować lub która jest najefektywniejsza w stosunku efekt/cena.

    Ostatni myślę już trochę żartobliwy argument świadczący za pańską tendencyjnością w ocenie psychoterapii jest fakt przytaczania przez Pana słów Richard Feynman-a.

    „Richard Feynman wygłosił wykład, w którym porównał nauki społeczne, a szczególnie psychologię, właśnie do kultów cargo. Jego zdaniem, przedstawiciele nauk społecznych naśladują pewne zachowania przedstawicieli nauk ścisłych, ale robią to podobnie do tego, jak wyspiarze naśladują działania białych ludzi. Widać staranność, zaangażowanie, ale to nie ma prawa działać.”

    Napisał Pan szczególnie psychologię, podczas gdy w oryginale słowa Feynmann-a brzmiały tak(przynajmniej ja do takiego zapisu tego wykładu dotarłem jeśli ma Pan inny to proszę podać): „I think the educational and psychological studies I mentioned are examples of what I would like to call cargo cult science.”

    Czyli chodzi o badania o których on wspomniał podczas tego wykładu, czyli te dotyczące np. czytania w myślach lub zginania łyżeczek siłą woli, a nie o psychologię jako taką.

    Podobne uwagi do tych przytoczonych przeze mnie zarzucające Panu tendencyjność w stosunku do psychoterapii, były już wcześniej przytoczone przez Panią Anne Król-Kuczkowską. W odpowiedzi na Pański wywiad w Gazecie Wyborczej. Nie zauważyłem, żeby Pan odniósł się wtedy do nich, dlatego postanowiłem rozpocząć dyskusję na Pańskim blogu.

    http://wyborcza.pl/1,76842,15808677,Nie_zawsze_czas_wyleczy_rany___czyli_co_o_psychoterapii.html

    • Tomasz Witkowski
      Styczeń 4, 2015

      Panie Chlebowy, napisanie jednej książki pochłania kilka lat życia, jej przeczytanie dzień – dwa. Na temat, o którym Pan dyskutuje, napisałem 3 książki. Pan nie poświęcił nawet jednego dnia na przeczytanie którejkolwiek z nich. Czego Pan ode mnie oczekuje? Że będę przepisywał Panu tutaj fragmenty moich książek i nakłaniał do czytania cytowanych tam źródeł? Pan wybaczy, ale nie mam na to czasu, wolę poświęcić go tym czytelnikom, którzy chcą czytać to co piszę. Gdyby przeczytał Pan wszystkie wywiady z Einsteinem, nie przybliżyłoby to Pana w żaden sposób do zrozumienia teorii względności. Jeśli przeczyta Pan wszystkie wywiady z Wisławą Szymborską i żadnego jej wiersza, to nadal nie będzie miał Pan zielonego pojęcia na temat jej poezji. Jeśli jednak wybrał Pan taki sposób własnej „edukacji”, to życzę powodzenia, nic tu po mnie.

      • Chlebowy
        Styczeń 5, 2015

        Jeśli przeczyta Pan wszystkie wywiady z Wisławą Szymborską i żadnego jej wiersza, to nadal nie będzie miał Pan zielonego pojęcia na temat jej poezji.

        O to chodzi. Nie piszę o Pana „wierszach” tylko poglądach głoszonych w wywiadach, a pan zasłania się owymi wierszami. Mówiąc: „proszę nie krytykować moich poglądów bez czytania mojej poezji”.

        Innymi słowy pisze Pan w Gazecie Wyborczej, że diesel jest gorszy od benzyny, ja pisze Panu że uważam iż benzyna jest lepsza od diesla i to co napisał pan w Wyborczej jest błędem, na co Pan pisze, że nie mogę tak mówić póki nie przejadę się Pańskim samochodem.

        Dodatkowo jestem przekonany bez czytania Pańskich książek, że nie ma w owym pierwszym tomie nawet wzmianki o Solmsie lub zdania w stylu „Najnowsze badania nad funkcjonowaniem mózgu pokazują, że bardzo dobrze do opisu jego funkcjonowania nadaje się teoria psychoanalityczna”(Solms, 2006). Jeśli jest to proszę Pana o zmotywowanie się i przepisanie tego jednego cytatu tutaj, sprawi to iż uznam, że moje zarzuty tendencyjności padną i polecę czym prędzej kupić tom I.

      • Chlebowy
        Styczeń 6, 2015

        Szanowny Panie Witkowski,

        przeczytałem Pana rozdział o psychoanalizie i nie do końca rozumiem w jaki sposób uznał Pan, że znajdę tam odpowiedź na moje wątpliwości, które tutaj Panu przedstawiłem.

        Po pierwsze Eysenck i jego metodologia badań nad efektywnością psychoterapii została wielokrotnie uznana za wybitnie tendencyjną. (Jako przykład Eysenck osoby zmarłe lub takie które się zapisały, ale nie stawiły się ani razu na terapie uznawał za niepowodzenie w terapii). Odpowiedź na zarzuty Eysencka dał już Hans Strupp. Był to ważny okres dla badań nad psychoterapią, który dzięki wkładowi Eysencka pozwolił wytworzyć nowy i wysoki standard przyszłych badań nad psychoterapią i koniec nic więcej nie zrobił w tym temacie. Eysenck poświęcił ostatni etap swojego życia na udowodnienie skuteczności horoskopów. Przytaczanie zarzutów Eysencka wobec psychoanalizy w XXIw. wskazuje na to co zarzucam Panu od początku, czyli tendencyjność. Od około 60 lat zarzuty te zostały odparte i przeprowadzono setki badań dotyczących skuteczności psychoanalizy.

        Badania Eysencka są jedynymi, które przytoczył Pan w tamtym rozdziale. Odniósł się Pan też do kilku osób, które krytykowały Freuda na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, jednak powstrzymał się Pan od podania wyników jakiś badań.

        Nie znam wszystkich przytoczonych przez Pana przykładów ale np. Malcom Macmillian w ksiażce :”Freud Evaluated”, również znaczną część poświęcił Eysenckowi co powoduje rodzaj koła zamkniętego w Pańskiej argumentacji.
        Przykład z recenzji owej książki.

        https://muse.jhu.edu/login?auth=0&type=summary&url=/journals/modernism-modernity/v005/5.1br_macmillan.html
        Np.

        Another example of Macmillan’s uneven criticality is his unquestioning use of Hans Eysenck’s writings comparing the effects of psychotherapy to spontaneous remission, use that ignores the well-known flaws in Eysenck’s work and the widely discussed methodological problems in the experimental study of psychotherapy.

        Kolejnym fragmentem Pańskiego rozdziału jest atak personalny na osobę Freuda i udowadnianie, że nikomu nie pomógł, przy pomocy metodologii, którą sam Pan krytykuje.(Czyli analizy przypadku). Uważam, że atakowanie naukowej teorii poprzez udowadnianie, że Freud źle doradzał pacjentom, których traktował jako przyjaciół (co niewątpliwie było jego błędem i już ówcześni widzieli w tym nie trzymanie się reguł, które on sam wymyślił) jest ciosem poniżej pasa.

        Jeśli pionierem transplantacji serca w Polsce był prof. Moll, jednak nie udała się jego próba, czy oznacza to, że jego teoria była błędna, że prof Religa miał powiedzieć „widzimy, że Moll nie pomógł swoim pacjentom, więc transplantacja to zło”. Oczywiście tak się nie stało. Prof. Religa ulepszył metodę i po wielu swoich niepowodzeniach w końcu doprowadził do sukcesu. Tak samo jest z psychoanalizą. Freud nie miał jak poddać się super wizji, nie posiadał wsparcia w swoich przełożonych. Był aroganckim i butnym pionierem nowej teorii. Uznał, że histerię można wyleczyć, a nie uznawać, że kobiety jej doświadczające są zdziwaczałe jak zwykło się w latach 20 uważać. Dążył do uleczenia metodą prób i błędów. Z dzisiejszej perspektywy łatwo nam jest je zobaczyć, ale jego teoria przetrwała, rozwinęła się i daje możliwość trwałego wyleczenia wielu zaburzeń psychicznych, a także daje podwaliny pod wiele inspirujących badań naukowych jak wspomniany przeze mnie wyżej (a nie skomentowany przez Pana) Solms.

  3. Chlebowy
    Grudzień 19, 2014

    Jeszcze jedno tak już z trochę innej beczki(bo nie jestem psychoanalitykiem).

    Wrzuca Pan ciągle psychoanalizę do jednego worka z NLP i ustawieniami Helingera nadając jej łatkę pseudonauki(np. TEDx Poznań). Uważam, że jest to również duże nadużycie. Po pierwsze psychoanalitycy włożyli ogrom pracy w weryfikację empiryczną swojej działalności w przeciwieństwie do pozostałych dwóch tutaj wymienionych.

    Po drugie scientificamerican wydaje się mieć inne zdanie od Pana http://www.scientificamerican.com/article/freud-returns-2004-05/

    Nazwisko Solms i jego dowody na prawdziwość koncepcji Freud-a również nigdzie nie pojawiło się w Pańskich opisach psychoanalizy, a są one dość istotne skoro dały fundament na powstanie neuropsychoanalizy jako nowej dziedziny nauki. Niezależnie czy uważa Pan te dowody za przekonywujące czy nie. Używanie psychoanalizy jako przykładu nauki społecznej, która odeszła od empirii w świetle badań Solmsa ( i nie tylko) jest ignorancją lub zwykłą wrogością.

    • Tomasz Witkowski
      Styczeń 4, 2015

      A czym jest formułowanie zarzutów bez zadania sobie trudu zdobycia wiedzy? Polecam rozdział poświęcony psychoanalizie w pierwszym tomie „Zakazanej psychologii”, wraz ze źródłami. Przykro mi, ale nie mam zwyczaju przepisywania swoich książek.

      • Chlebowy
        Styczeń 13, 2015

        Przeczytałem. Odpowiedź powyżej.

  4. MarcinLis
    Grudzień 22, 2014

    Nie wiem czy wie Pan coś na temat tego że psychoterapia zmienia strukturę mózgu ? – tu jest „wykład” na ten temat:: https://www.youtube.com/watch?v=WBJK-C0iACs

    O to co napisała do mnie psychoterapeutka: „Często jest trudno samemu wyjść poza własne, stosowane przez całe życie schematy myślenia i zachowań. Na pewno warto, żeby przeczytał Pan Umysł ponad nastrojem, podręcznik dla pacjenta, autorzy: Padesky i Greenberger. Jak rozumiem nie chce Pan poradników, a chodzi raczej o zrozumienie istoty problemów. Ma Pan dwie możliwości: albo czytanie książek dla terapeutów („Terapia poznawczo-behawioralna” J.S.Beck, „Terapia poznawcza zaburzeń lękowych”, A. Wells), albo podjęcie terapii indywidualnej u
    wykwalifikowanego specjalisty. Osobiście polecam tę drugą opcję, bo autoterapie są bardzo trudne.”

    – mogę potwierdzić że jest możliwa zmiana zachowania po przeczytaniu odpowiednich książek bo miałem czas w swoim życiu gdzie przez kilka lat moje napady paniki były nie do opanowania, nie pozwalały mi na decydowanie w chwili tego silnego stresu. Po przeczytaniu, odsłuchaniu nagrań eckarta tolle, de mello, i.in. mój lęk się znacząco zmniejszył. Zamierzam też pracować z tymi podręcznikami samopomocy: http://www.alliancepress.pl/?p=productsList

    Przed zdecydowaniem się na psychoterapię grupową na NFZ mam przeczytać książkę: http://www.psychotekst.pl/pdf/psychoterapia_po_ludzku_PSYCHOTEKST.pdf poleconą przez dr hab psychiatrę/psychoterapeutę

    Znalazłem niestety tylko dwa obiektywne akapity a reszta to słodzenie o psychoterapii choć jest też wzmianka że są różni psychoterapeuci i można trafić na złego:
    „Ideą każdej psychoterapii jest zatrzymanie się i przyjrzenie się własnemu życiu, a kiedy już się na to zdobędziemy, otwiera się przed nami przestrzeń umożliwiająca nam znalezienie swoich własnych rozwiązań i swojej własnej drogi. Wszystkie odpowiedzi, których poszukujemy tkwią w nas samych, tylko czasem dzieje się tak, że nie mamy do nich dostępu. Psychoterapia ma umożliwić nam te poszukiwania.

    […]

    Granice wyznaczane przez kulturę
    W kontekście omawianych zagadnień warto wspomnieć o wpływie kultury, która wyznacza określone standardy i różnicuje społeczeństwa w zakresie obieranych światopoglądów. Manifestuje się to również w dziedzinie psychoterapii, okazuje się bowiem, iż przekonania kulturowe są kluczowe w kontekście skuteczności psychoterapii, a dokładnie naszej wiary w to, czym jest czynnik leczący. Obserwacje Psychoterapia po ludzku pokazują, że równie skuteczne są praktyki szamanów afrykańskich, jak zachodnie psychoterapie (szerzej można o tym przeczytać u E. Fuller Torrey, „Czarownicy i psychiatrzy”). Niektóre plemiona uważają, że przyczyna chorób psychicznych tkwi w złamaniu tabu rodzinnego. Gdy zostanie odprawiony odpowiedni rytuał, stan osoby, która cierpi (jak sama wierzy) za sprawą złamania tabu, poprawia się. Jest to pewna wizja tego, czym jest „choroba” i czym jest „lekarstwo”. Inna wizja jest mocno osadzona w kulturze Zachodu; jest nią freudowskie przekonanie, że przyczyna „choroby” tkwi w wypartych ze świadomości wczesnodziecięcych doświadczeniach i odkrycie ich jest czynnikiem leczącym. To też jest tylko jedna z wizji psychoterapii zachodnich. Inne terapie koncentrują się bardziej na „tu i teraz”, tj. na posiadanych przekonaniach, na budowanych przez nas relacjach, bardziej na zachowaniu lub na emocjach. Każdy z nas w pewien sposób przeżywa samego siebie i w ramach tego obrazu inne elementy są ważniejsze niż reszta. Stąd wynika taka mnogość podejść terapeutycznych. Podobnie istnieją różne wizje związków czy rodziny, osadzone w odmiennych kulturach, a także zróżnicowane wizje ról kobiet i mężczyzn, czy też podejścia do emocji. W psychologii zachodniej panuje powszechne przekonanie, że nie istnieje podział na dobre i złe emocje, są tylko emocje przyjemne i przykre, ale wszystkie one niosą ze sobą określoną informację (np. radość, że udało nam się coś osiągnąć; smutek, że coś właśnie straciliśmy i potrzebujemy czasu, by się z tym pogodzić). Psychologia buddyjska zakłada, że istnieją tzw. emocje przeszkadzające (skalania). Są to m.in. pożądanie, gniew i pycha. Jeśli gromadzimy w sobie te emocje, to potęgujemy własne cierpienie. Istotne różnice tkwią także w przyzwoleniu i „zakazie” okazywania danego uczucia w różnych kulturach. Wstyd i rozczarowanie w Japonii maskowane są uśmiechem. W Polsce i Francji panuje przekonanie, że twarz powinna odzwierciedlać przeżywane emocje, bo jeśli tak nie jest, to nasz rozmówca jest prawdopodobnie nieszczery lub nawet fałszywy. Lud Ifaluk z wyspy na Zachodnim Pacyfiku nie zezwala na okazywanie szczęścia, gdyż sądzi, że jest to niemoralne i prowadzi do zaniedbań, natomiast plemię Yanomamo najwyżej ze wszystkich emocji ceni sobie zaciekłość, bo większość czasu spędza na konfliktach z sąsiadami. Przykłady takich różnic można mnożyć. W każdym z tych regionów „zdrowie” będzie rozumiane inaczej i inaczej będzie wyglądała pomoc. Te różnice można uznać za pewien niuans, jednak jeśli przyjdzie nam znaleźć się w kulturze innej niż ta, w której się urodziliśmy, to nabiorą one istotnego znaczenia, dlatego granice w kontakcie psychoterapeutycznym wyznacza również kultura.”

    kiker173@wp.pl

    • Tomasz Witkowski
      Styczeń 4, 2015

      Panie Marcinie, wiele rzeczy, które robimy w życiu wpływa na strukturę naszego mózgu, proszę jednak pomyśleć o tym w taki sposób. Jakies wydarzenie (np. przeżycie traumatyczne) modyfikuje strukturę Pana hipokampa. Przychodzi Pan do terapeuty, który nie wie, jaka struktura została zmieniona czy uszkodzona, mało tego nie zdaje sobie trudu, aby to zbadać. Następnie ów terapeuta rozmawia z Panem, przez ileś spotkań, która to czynność ma „naprawić” lub zmienić jakąś strukturę, po zakończeniu terapii jednak również nie sprawdza, czy Pana hipokamp został „naprawiony”. Równie dobrze moglibyśmy włożyć gwóźdź do naszego mózgu, powiercić nim trochę i wyjąć z przekonaniem, że zmieniliśmy jakąś strukturę w mózgu. Identyczna precyzja działań.
      Do lektur, które Pan zamierza przeczytać, dokładam jeszcze jedną i gorąco polecam!
      http://www.amazon.co.uk/Survice-Without-Psychot-Psychology-Self-Help/dp/0094784809

      • Marcin
        Styczeń 4, 2015

        Dziękuję. Jest Pan moim autorytetem jeśli chodzi o tę gałąź nauki. Przynajmniej powinno się zlecić jakieś badania rentgenowskie aby zobaczyć czy może jest coś uszkodzone. Tego się nie robi i psychiatra, psychoterapeuta diagnozuje chorobę na podstawie nie zachowania i.in. tylko na podstawie tego co klient powie. Sam byłem u psychiatry i psychoterapeuty zarazem do tego czołowym w zachodniopomorskim i na prawdę nic nie interesowała go moja choroba tylko powiedział: „A no tak psychoterapia na lęk przed dziewczynami może pomóc to jak zapisywać Pana” ? Jak widzimy diagnoza opiera się na tym co się powie lekarzowi. Moim zdaniem nie jest to nauka. Nie ma nawet w procencie podstaw naukowych ! Gdzieś czytałem artykuły o tym jak gdy było jeszcze obowiązkowe wojsko ludzie chodzili po lekarzach i wymyślali sobie choroby by nie iść do wojska i rzeczywiście psychiatrzy diagnozowali u nich taką właśnie chorobę o jakiej mówili ci ludzie. Czy to jest nauka ? O psychoterapii grupowej na NFZ szkoda nawet pisać – strata czasu i pieniędzy.

        Pozdrawiam

        Marcin
        kiker173@wp.pl

      • Tomasz Witkowski
        Styczeń 4, 2015

        Panie Marcinie, nie wylewałbym dziecka z kąpielą. Jest trochę uczciwych i rzetelnych ludzi, którzy robią co w ich mocy, aby badać procesy terapii i doskonalić je. Nie wiem, czy jest ich 1% czy 5, ale są. Warto przyjąć taką perspektywę, jak w stosunku do medycyny. Wszystkie błędy, zaniedbania i przekręty służby zdrowia nie muszą źle świadczyć o medycynie. Medycyna jest nauką i wielu rzetelnych badaczy doskonali tę dziedzinę. Podobnie psychologia jest nauką i wielu badaczy stara się ją doskonalić, bez względu na ogrom bzdur, jakich dopuszczają się psychoterapeuci i psychologowie.

      • Marcin
        Styczeń 4, 2015

        Dodam że bardzo dużo ludzi w ogóle nie szczepi swoich pupili koty, psy trzymane w domu wypuszczane od czasu do czasu na dwór, kto wie co ze sobą przyniosą ? Trzeba sprawdzić każdą możliwość nawet pod kątem robaczków w mózgu a nóż się trafi. Nie widzę podejścia naukowego nie tylko w psychoterapii ale też w psychiatrii. Za mało możliwości bierze się pod uwagę a szacunki że tyle osób może mieć to i to można włożyć między bajki.

        Chory świat nastawiony jedynie na pieniądze ! Nie sądzę by cokolwiek się zmieniło biorąc pod uwagę wszechobecny nihilizm w szczególności ludzi nauki. Tyle wojen światowych już było zaraz następna co tu dużo mówić…

        Mój głos taki cichy człowiek po szkołach i tak mnie przekrzyczy (mówię o psychoterapeutach, psychologach, pedagogach). To co im powiedziano później powtarzają a krytyczne myślenie odeszło w zapomnienie zwłaszcza że pod nosem mają łatwy pieniądz…

      • Marcin
        Luty 4, 2015

        Szkoda że nie ma tłumaczenia tej książki. Czy są może tego typu książki ale po polsku ? Czy nauczyć się języka angielskiego w stopniu pozwalającym na czytanie książek w tym języku – bo podejrzewam że w Polsce nigdy nie przetłumaczy się wielu wspaniałych książek.

  5. Marta
    Grudzień 24, 2014

    Jestem po przeczytaniu drugiego tomu zakazanej – pierwszy czytałam juz dość dawno. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom ale nie o tym mowa. W drugim tomie napisał Pan o polskim (nie)wymiarze sprawiedliwości i uchybieniach w przesłuchiwaniu świadków – szczególnie dzieci przez psychologów. I dzisiaj trafiłam na tą stronę: http://swiadekwyjatkowy.wordpress.com/uczestnictwo/ może jednak coś w środowisku zawrzało ?

    • Tomasz Witkowski
      Styczeń 4, 2015

      Bardzo dziękuję za informację. W środowisku? Jak zwykle ambitni studenci robią kawał dobrej roboty. Środowisko nie jest zainteresowane dbałością o poprawę standardów, bo to ogranicza zarabianie pieniędzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: