W obronie rozumu

Neuromarketing „Neurodydaktyki” – audycja w RDC

RDCW sobotę 28 marca o godz. 10:00 w Polskim Radiu RDC wraz z redaktorem Tomaszem Stawiszyńskim  rozmawialiśmy m. in. na temat książki obecnej doradczyni MEN Marzeny Żylińskiej „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” oraz reakcji na tę książkę Komitetu Neurobiologii PAN. Audycji można posłuchać online tutaj:

images (1)

Serdecznie zapraszam do wysłuchania.

KN PANZ opinią KN PAN można zapoznać się tutaj: https://tomwitkow.wordpress.com/…/komitet-neurobiologii-pa…/

Pełna wersja opinii o książce napisanej przez prof. Jerzego Mozrzymasa znajduje się tutaj: http://www.cen.uni.wroc.pl/Pliki/Wydawnicza/22_fragment.pdf

Odpowiedź autorki książki na zarzuty KN PAN w tym miejscu: https://osswiata.pl/…/ostrzezenie-przed-niebezpieczna-neur…/

Kilka zdań komentarza do odpowiedzi autorki. Jeśli mówimy że liczba π=3,14 to jest to uproszczenie i można go dokonywać w imię przejrzystości i przyjazności przekazu. Jeśli mówimy, że liczba π=4,14, to jest to niewytłumaczalny błąd a robienie z tego błędu zalety jest zwykłym oszustwem. Autorka popełniła szereg podobnych błędów i stara się stworzyć wrażenie, ze uczyniła to celem zwiększenia przyswajalności swojego tekstu. To stara erystyczna sztuczka opisana przez Shopenhauera pod numerem 26 jako retorsio argumenti.

Zresztą cała odpowiedź, podobnie jak wypowiedzi w audycji radia TOK FM (link poniżej) stanowią rodzaj retoryczno-erystycznego koktajlu, mówiąc językiem autorki.

http://audycje.tokfm.pl/odcinek/24359

Advertisements

3 comments on “Neuromarketing „Neurodydaktyki” – audycja w RDC

  1. Mat
    Marzec 30, 2015

    Jakież takie upraszczanie daje możliFości!!!
    Otósz jeżeli stosunek obwodu do średnicy koła π ≈ 3,14159 … „uprościć” do „3” oraz podstawę logarytmu naturalnego (inaczej liczba Eulera lub liczba Nepera), która w przybliżeniu wynosi e ≈ 2,7182818 … też „uprościć” do „3” to w naukach przyrodniczych otwiera się nowe pole, tam pole, nowa przestrzeń możliwość. Och jak, teraz studenci i nie tylko oni będą upraszczać wzory.
    Cóż też będą oni mogli teraz powyprowadzać . 😀 kij, że będzie to miało niewiele wspólnego z „riality”. Nie można mieć wszystkiego.
    Na szczęście „nauki” społeczne tego typu problemami nie zawracały sobie dotychczas, raczej, głowy.

  2. Tomasz Witkowski
    Marzec 30, 2015

    Zapewniam Pana, że nauki społeczne, a przynajmniej niektórzy jej przedstawiciele bardzo mocno zawracają sobie głowę tymi problemami.

  3. Lukasz
    Kwiecień 2, 2015

    Dyskusje przebiegają pod hasłem: czy błędy w książce Dr Żylińskiej są istotne czy też nie w obliczu jej dobrych intencji i chęci reformowania polskiej szkoły. (A propos, czy ta książka, wydana w wydawnictwie naukowym, nie miała być przypadkiem książką habilitacyjną i tłumaczenia autorki, że rzekome błędy to celowe uproszczenia ze względu na odbiorców, nauczycieli i rodziców, nie są tylko wybiegiem? WSG w Bydgoszczy w swoich sylabusach studiów podyplomowych ma: Naukę planowania lekcji i doboru materiału dydaktycznego w oparciu o wnioski płynące z badań nad mózgiem, Neurobiologiczne podstawy funkcjonowania pamięci, Neuroplastyczność, Rozwój mózgu w pierwszych latach życia wnioski płynące z neuropsychologii. Czy te zajęcia nie odbywały się przypadkiem z dr Żylińską? Przynajmniej niektóre?) (http://www.podyplomowe.wsg.byd.pl/id,405/www.podyplomowe.byd.pl/id,417/neurodydaktyka-z-tutoringiem). Kryje się tu dalszy, poważniejszy problem, z pieniędzmi w tle.

    Prowadząc zajęcia z neurodydaktyki, dziedziny którą sama po swojemu definiowała na gruncie polskim, na czym opierała się dr Żylińska ucząc ludzi na różnorakich studiach podyplomowych i kursach dokształcających? Czy można zakładać, że wszystkie błędy wytknięte w jej książce były od dłuższego czasu przekazywane słuchaczom przez wykładowczynię, bo takie było jej rozumienie wykładanej przez siebie materii, a oni przyjmowali je i zapamiętywali w dobrej wierze? Jak się teraz czują wiedząc, że to co im wpajano nie jest prawdziwe? Co warte są ich dyplomy i zaświadczenia o odbytych szkoleniach z neurodydaktyki? Czy umieszczą je w swoich CV?

    Pytanie do władz uczelni organizujących takie studia. Osoba zatrudniająca się może mieć ponadprzeciętne poczucie misji, poczucie własnej wartości i pewność siebie, może też nadawać sobie dowolne tytuły, np.’ neurodydaktyk’ zamiast ‚germanistka, metodyczka z doktoratem’. Czy władze tych uczelni nie potrafiły zweryfikować kwalifikacji a nikt rad wydziałów nie umiał zadać właściwych pytań? ( Z czego był doktorat? Czy jest Pani w końcu neuropedagogiem czy neurodydaktykiem, bo i tak i tak się Pani przedstawia? Jak się zostaje czymś takim zostaje? Kto ktoś Pani taki tytuł nadał czy też jest to pewien skrót myślowy z którego Pani korzysta. Jakie jest potwierdzenie Pani kwalifikacji akurat w tej dziedzinie, poza tym, że ma Pani odwagę mówić o badaniach neuro- przed różnymi gremiami? Czy Pani (neuro-)publikacje były recenzowane? Czy jest Pani badaczką czy popularyzatorką; jakim charakterze będzie Pani kształcić studentów? (Proszę spojrzeć: stronie http://www.neurodydaktyka.byd.pl/index.php?id=9 możemy zobaczyć, jakie tytuły nam się szykują: neuronauczycielka języków obcych, Pionier Neurodydaktyki, Neuropedagog, Ambasador Neurodydaktyki).

    Jeżeli uczelnie dopuściły się w tej dziedzinie zaniedbań chcąc po prostu stworzyć modny kierunek, obsadzić go kimś i zarobić pieniądze, czy można sobie teraz wyobrazić, że dojdzie do procesów sądowych, w których absolwenci takich studiów mogą się poczuć oszukani i pozwą te uczelnie przynajmniej o zwrot kosztów? Ostatecznie Polska Akademia Nauk, jej właściwy komitet złożony z autorytetów, już stwierdziła jednogłośnie de facto, że dr Żylińska nie jest wiarygodna w tej dziedzinie.

    No i co dalej. Czy uczelnia, która poniesie w ten sposób straty materialne może dalej skarżyć wykładowczynię, twierdząc, ze zatrudniała ją w dobrej wierze, a ta nie sprostała merytorycznie oczekiwaniom? Ostatecznie oprócz spełniania swojej ‚misji reformowania polskiej szkoły’, dr Żylińska czerpała z ze swojej działalności dydaktycznej korzyści finansowe, jak każdy pobierający wynagrodzenie za swoją pracę.

    Dlaczego nikt wcześniej nie wykazał ostrożności? Wystarczy, że jakaś placówka ją zaprosiła, ona wpisała to w CV a potem już potoczyło i nikt już nie zadawał powyższych pytań, aż do teraz. Jak można sobie zawłaszczyć w takim stopniu jakąś dziedzinę mając, bądź co bądź, tylko doktorat napisany na inny temat? Ale to już na inny post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Marzec 29, 2015 by .
%d bloggers like this: