W obronie rozumu

Czy spotkaliście kiedykolwiek człowieka…

believers_2Czy spotkaliście kiedykolwiek człowieka, który jest gorącym zwolennikiem jakiejś religii, nie będąc jednocześnie jej wyznawcą? Chodzi mi oczywiście o takiego człowieka, który zgłębił wiedzę o tej religii, poznał jej dogmaty i system wartości, rytuały i relacje we wspólnocie. Nie interesują mnie tutaj tacy ludzie, którzy wspierają coś, na podstawie zasłyszanych opinii, szczątkowej wiedzy i przekazów medialnych. Zresztą, tacy ludzie w ogóle mnie nie interesują. Czy jest możliwe, że taki człowiek udzielający swojego przemyślanego poparcia jakiemuś wyznaniu sam nie staje się wyznawcą? A jeśli tak jest, to pewnie jednak istnieją jakieś powody, jakieś zadry, które go przed tym powstrzymują, choćby były one całkiem małe, to jednak stanowią o jego decyzji pozostania z boku.

Myślę, że o wiele łatwiej znaleźć gorących zwolenników jakiejś technologii, dziedziny naukowej, którzy zgłębili ich podstawy, nie mają do nich zastrzeżeń, a mimo to nie zaczynają się nimi zajmować. Z braku lepszych przykładów pod ręką, posłużę się własnym. Znam dobrze podstawy analizy behawioralnej i niezwykle cenię jej metody badawcze jak i zastosowania. Znam również jej ograniczenia, a mimo to jestem gorącym zwolennikiem metody. I choć będę popierał kolejne jej zastosowania, to nie zajmuję się nią jednak osobiście. W życiu jest wiele równie, lub jeszcze bardziej fascynujących rzeczy do zrobienia.

A teraz zastanówmy się nad krytykami. Po raz kolejny odrzućmy tych powierzchownych, jak odrzuca się motłoch. Wykluczmy również tych, którzy mają w krytykowaniu jakiś interes, np. moja religia lepsza od twojej, moja technologia lepsza od twojej, moja psychoterapia lepsza od twojej farmakoterapii itd. Pomińmy wreszcie tych nieszczęśników, którzy z jakichś, sobie tylko wiadomych powodów (a czasami i to nie) zapałali szczerą, acz nieracjonalną nienawiścią do danej religii, technologii czy nauki. Zastanówmy się nad tymi, którzy korzystając z zalet własnego rozumu i włożywszy ogromny wysiłek w poznanie, ustawili się w zdecydowanej opozycji np. do religii. Spośród ludzi, których znam, przychodzą mi do głowy wyłącznie dwa profile takich osób. Pierwszy, to przemyślane, rozumowe i zdecydowane odejście od jakiegoś wyznania i zajęcie pozycji krytycznej. Typowym przykładem są tutaj byli kapłani, którzy poznawszy swoją religię dogłębnie, nie byli w stanie sprostać dysonansom, które ona w nich wywoływała. Drugi profil takich ludzi, to intelektualny ateizm. Wśród tych ludzi wielu jest takich, których wiedza na temat religii jest daleko bardziej precyzyjna i szersza niż przeciętnych wyznawców. Z rozmysłem nie uwzględniłem agnostyków, bo to rodzaj intelektualnego kompromisu albo lenistwa.

Chyba dość podobnie rzecz ma się z krytykami technologii i nauki.

Chociaż patrzę krytycznie na cała psychologię, to jednak wielu ludzi zna mnie głównie jako krytyka psychoterapii. Wielu też stara się mnie wcisnąć do jednej z tych grup krytyków, których wykluczyłem z analizy na wstępie. Całkiem słusznie zresztą, bo to strategia wymagająca najmniejszego wysiłku. I choć długo i barwnie można by mówić o niuansach tej strategii (szczególnie w jej wersjach psychoanalitycznych), to jednak lata zajmowania pozycji opozycyjnej dostarczyły mi również sporo materiału na temat moich adwersarzy. I znowu, odrzucając opinie zachwyconych i skrzywdzonych pacjentów, bezrefleksyjnych terapeutów, ludzi powierzchownych itd. zostaje grupka tych, którzy potrafią i chcą czytać, znają obcy język, rozumieją wyniki metaanalizy, ograniczenia tej metody, trudności interpretacyjne związane z testowaniem hipotez zerowych czy związków korelacyjnych, a mimo to broniących wytrwale psychoterapii. Kim są ci ludzie? Bez wyjątku psychoterapeutami. Nie spotkałem ani osobiście, ani w dyskusjach wirtualnych badacza, który poświęcił się badaniu zjawiska psychoterapii nie będąc przy tym terapeutą. Przypadek? Co prawda wielu psychologów akademickich, niebędących psychoterapeutami podejmuje z rzadka polemikę ze mną, ale nie zmienia to faktu, że jest ona najczęściej powierzchowna. Zajmując się czymś zupełnie innym, po prostu korzystają ze swojej pozycji aby imitować głębię.

Jakże odmiennie rzecz ma się z krytykami. Spotkałem wśród nich zarówno byłych terapeutów, którzy głęboko przemyśleli swój zawód jak i badaczy, którzy poświęcili się badaniu psychoterapii i ostrzegają przed jej niebezpieczeństwami. Kolejny przypadek?

Jeżeli spotkaliście kiedykolwiek człowieka, który jest gorącym zwolennikiem psychoterapii, nie będąc jednocześnie psychoterapeutą, koniecznie dajcie mi znać. Chodzi mi oczywiście o takiego człowieka, który zgłębił wiedzę o niej. Nie interesują mnie tutaj tacy ludzie, którzy wspierają coś, na podstawie zasłyszanych opinii, szczątkowej wiedzy i przekazów medialnych. Zresztą, tacy ludzie w ogóle mnie nie interesują.

Reklamy

9 comments on “Czy spotkaliście kiedykolwiek człowieka…

  1. Dorota
    Lipiec 20, 2015

    Wyznawca religii wcale nie musi być jej znawcą.Wiara zazwyczaj nie opiera się na wiedzy, wręcz pewnego rodzaju niewiedzę zakłada. Są również ludzie, których droga do wiary takiej czy innej wiedzie przez rozum, ale są również inni, którzy głęboko wiary doświadczają pomimo rozumowych przesłanek, wbrew rozumowi, który absolutyzowany jej przede wszystkim przez tych, którzy nie doceniają innych sposobów odbierania rzeczywistości.
    Gorącym zwolennikiem psychoterapii nie jestem, chociaż Pan pewnie zaliczy mnie do tych,których jak Pan napisał ,”w ogóle mnie nie interesują”. Taka postawa budzi mój sprzeciw, bo właśnie oni najbardziej Pana mądrości potrzebują.
    Jestem ciekawym przypadkiem, gdyż moje życiowe doświadczenia, to zarówno ogromnie toksyczne przeżycia zawinione w dużej mierze przez pseudo-psychologa, ale również cenne doświadczenia z uczestnictwa w psychoterapii, w czasie której terapeuta był jedynie towarzyszem mojej drogi do wyjścia z kryzysowej sytuacji, która zaistniała przez działania skrajnie „pomylonego” psychologa.
    Czy psychoterapia pomaga? Tak, mi pomogła, ale to była moja decyzja, mój rozwój i ani przez moment nie czułam się kontrolowana przez kogoś. Była to więc w dużej mierze autopsychoterapia, a w nią trudno nie wierzyć i odrzucać, ponieważ zanegowalibyśmy możliwość rozwoju człowieka, jego zmiany, dążenia do bycia lepszą wersją siebie.Jak dla mnie życie ma o tyle sens, o ile jestem w stanie wciąż się zmieniać.
    Pozdrawiam.

  2. Marx Schneider
    Sierpień 8, 2015

    Autorytet w nauce posiada instytucja. Laik nie oceni krytyki instytucji nawet gdy ta pochodzi od jednego z jej przedstawicieli. Laik może co najwyżej skonfrontować swojego terapeutę z pewnymi trudnościami. Jeżeli ten sobie z tym nie poradzi to znaczy co najwyżej, że należy zmienić terapeutę. Laik nie ma żadnych podstaw do odrzucenia terapii jako takiej dopóki nie zrobi tego instytucja. Tą podstawą nie jest nawet ewidentny racjonalizm jaki zawiera w sobie krytyka, bo zagadnienie może być na tyle złożone i na tyle odbiegać na potocznych wyobrażeń i tak zwanego zdrowego rozsądku, że laikowi może po prostu brakować odpowiednich narzędzi, by samemu zdemaskować pozorną nieracjonalność. Najlepszy przykład: fizyka współczesna. Innymi słowy blog i książka są adresowane do specjalistów. Laik oczywiście może sobie poczytać, podyskutować, a nawet wyrobić opinię. Z wyżej wymienionych powodów nie powinien jednak nikogo zniechęcać do terapii.

  3. Dorota
    Sierpień 14, 2015

    Laik,laik,laik…?Laik ma tę swobodę, że może sobie jak chce odrzucić daną terapię i może mieć w nosie i autorytet, i instytucję.
    Zachęcam Wszystkich do śmiałego przyglądnia się autorytetom i instytucjom, krytyczne spojrzenie i nieprzyjmowanie bezkrytycznie niczego to świetny sposób na życie.I napawd ę warto się śmiać z tych, którzy chcą Was przestraszyć odwołując się do autorytetów, instutucji i swoich rzekomych wyżyn intelektualnych.
    A bardzo często okazuje się,że król jest nagi!!!
    ANDERSEN DO POCZYTANIA NA DOBRANOC.

  4. Renata
    Sierpień 19, 2015

    Witam Panie Tomaszu,
    Nie wiem czy bede nalezala do grupy, ktora Pana interesuje, bo nie widze wymienionego jeszcze jednego wariantu: nie bylam psychotherapeuta, skonczylam najpierw psychologie, zainteresowalam sie psychoterapia, ktora w mojej glowie byla rozumiana jako forma praktyczna psychologii. Ukonczylam szkole psychoterapeutyczna i musze przyznac, ze bylo to dla mnie bardzo trudne z powodu ciagle wybuchajacej frustracji. Jej powodem byl fakt, ze najpierw uwazam siebie za psychologa, i nic nie denerwuje mnie jak tworzone „z nieba wziete” idee, ktore nie tylko nie maja podstaw naukowych, ale generalnie nie maja czesto podstaw racjonalnych. Przeczytalam Pana pierwszy tom ksiazki. Bardzo mnie cieszy, ze nie tylko ja mam awersje do NLP i psychoanalizy. Juz na pierwszym roku studiow psychologii bylam w szoku krzewieniem psychoanalizy, ktorej hipotezy byly moim zdaniem niedorzeczne. Bylam zawsze jej goracym krytykiem. Mieszkam w Irlandii, i jak kazdy kraj ma swoje mody. Ostatnio to Tapping Therapy lub Metoda Silva. Szlag mnie trafia bo akurat jestem terapeuta o umysle naukowca, ktory naprawde ma na wzgledzie dowiedzenie sie co dziala. Uwazam, z ekazdy terapeuta powinien skonczyc psychologie, tylko niestety nawet to nie oznacza ze ktos zrozumie co to jets psychologia i bedzi emieszal idee z danymi. Znam wielu psychologow, ktorzy po prostu pokonczyli szkole, ale nie sa to osoby ktore rozumieja na czym ona polega (czyli:its a scientific method a nie abrakadabra).

    Jednak jest tez wiele rzeczy, ktore nas roznia. Nie kieruje sie tylko negatywami i niedociagnieciami terapii. Czytam Pana ksiazke i spiesze doniesc. Jestem terapeuta ktory:
    prosi o badania krwi i insze aby wykluczyc imbalans witamin itd
    ucze hardiness
    zawsze informuje czy metoda jest zbadana przez nauke czy tez nie
    uzywam CBT i pochodnych,
    dziele sie wiedza psychologiczna na temat jak dziala mozg itd
    jestem absolutnym krytykiem psychobiznesu nieopartego przynajmniej na jakis racjonalnych danych,
    ucze odpowiedzialnosci za wlasne zycie,

    Jestem Psychologiem Psychoterapeuta. Staram sie prowadzic rzetelny serwis bez „abrakadabra.” Nie jestem slepym wyznawca nurtow (za co placilam krytyka w szkolach ktore staraly sie mnie ukierunkowac). Ale takze nie moge sie zgodzic, ze terapia nie dziala i jest tylko zlem. To jest blad atrybucji. Pisze Pan w ksiazce ze lepiej robic „nic” i bedzie tak samo. jednak przetrwac te nic moze byc dla wielu ciezkie. Zreszta uwazam, ze jak terapeuta ma twarda wiedze, jakas madrosc, kompleksowa percepcje i insze (czyli jest psychologiem, naukowcem) to wykona dobra robote. Wszystko moze zaszkodzic. Ale aby to zminimalizowac absolutnie popieram zaostrzenie zasad. W Irlandii takze kazdy moze byc terapeuta. I jest chaos.

    Mam takze prosba: moze Pan udostepnic na FB opcje „follow”? Bo zwykly czlowiek nie moze byc update-owany Pana wpisami bo wszystko jest zablokowane. Wowczas to co dla publiki bedze dostepne, to co Pan bedzie chcial ukryc dla znajomch bedzie mozna latwo pokazac tylko im.

    To tyle. Pozdrawiam.

  5. Psychokit
    Sierpień 24, 2015

    „Po raz kolejny odrzućmy tych powierzchownych, jak odrzuca się motłoch”. Tak, tylko co z potencjalnymi klientami, którzy nie wezmą udziału w profesjonalnych sporach, ale którzy czują, wiedzą i widzą że usługa jaką kupują nie jest profesjonalna (czyt. skuteczna)? Albo rozczarowują po zetknięciu z marketingiem, gdzie to „szczęście”, „osiąganie celów” na sztandarach a w gabinetowej rzeczywistości „szamanka” (szamanów nie obrażając) która nie ogarnia z jakim problemem przyszli? Mnie cieszą dyskusje zawodowców o psychoterapii, tak jak i prace socjologów na ten temat, ale faktycznie jest tak, że ludzie wyrabiają sobie opinie na podstawie okruchów informacji. Nie ma co się obrażać na „motłoch”. Rzeczywistość jest taka, że ten motłoch głosuje nogami. Nie ignorowałabym ich poziomu wiedzy. Same dyskusje psycho nikomu nie wyrządzą krzywdy. Ale ignorancja i poczucie misji „psycho-szamanów” w połączeniu z klientem nieświadomym zagrożeń i to spragnionym cudów, to już mieszanka wybuchowa.

    • Dorota
      Sierpień 27, 2015

      Zastanawiając,że dla specjalistów, psychologów czy psychoanalityków sprawą drugorzędną jest samopoczucie ich klientów,ważniejsze jest reprezentowanie danej szkoły czy kierunku . Oczywiście nie chodzi mi o sytuację, kiedy psycholog pełni funkcję protezy czy odgrywa rolę brakującego elementu…,no może czasowo jest to rozwiązanie do przyjęcia. Jestem przekonana,że nasze życie psychiczne rządzi się pewnymi dającym się zbadać i opisać prawami . Można to zrobić na wiele sposobów,jednak nie wolno zapominać o tym,w jakim celu w ogóle podejmujemy takie działania.A nadrzędna zasada każdej osoby pracującej z ludźmi mogłaby
      brzmieć :po pierwsze nie szkodzić, a więc Hipokrates się kłania. Moim zdaniem czasami nierobienie niczego jest szkodzeniem.

  6. Marx Schneider
    Sierpień 27, 2015

    Odpowiedź Pani Dorocie: Laik może sobie odrzucić co chce i zrobić ze swoim życiem co chce. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jeśli jednak zdecyduje się komuś zaufać, (a jest to konieczne we współczesnym świecie, bo by podjąć jakąś decyzję trzeba dysponować wiarygodnymi danymi), to przede wszystkim instytucji, czyli gronu uczonych. Można się krytycznie przyjrzeć jakiejś jednej dziedzinie, próbować ją zgłębić. Życie wymaga od nas wiedzy z różnych dziedzin.
    Fizycznie nie jest możliwe przyjrzenie się wszystkiemu krytycznie. Wystarczy jedynie przyjrzeć się temu, jak często ufamy. Każdy kto wchodzi do tramwaju ma zaufanie do inżynierów, którzy go sklecili. Współczesna wiedza jest zbyt złożona by się samemu wszystkiemu krytycznie przyjrzeć. Żaden laik nie oceni krytycznie specjalistycznej wiedzy. Takie książki jak Pana Witkowskiego są dobre jako źródło trudnych pytań do terapeutów. Nie są jednak podstawą do odrzucenia terapii jako takiej. Innymi słowy gdybym był politykiem to na podstawie książki nie zlikwidowałbym katedr psychoterapii tylko dlatego, że argumenty pana Witkowskiego wydają mi się logiczne.

  7. Dorota
    Sierpień 27, 2015

    Odpowiedź zwolennikowi instytucji.Na początku mialabym ochotę wdac się w spór werbalny na temat definicji słowa „instytucja „,ale proponuję skorzystać ze słownika.
    Wypowiedź mojego adwersarza zawiera wiele zdań twierdzących,wypowiadanych niczym prawdy objawione dla maluczkich. Oczywiście trudno się wszystkiemu krytycznie przyglądać,ale np.zdanie,że żaden laik nie oceni krytycznie specjalistycznej wiedzy wymaga krytycznej oceny każdego laika,jeśli nie chce on znaleźć się w szponach demagogow różnej maści.
    Pytanie: kim jest nie-laik?Tym kto ma dyplom uczelni wyższej w danej dziedzinie?

  8. Dorota
    Sierpień 27, 2015

    Przepraszam za wszystkie literówki.Edycja tekstu na tablecie w moim wydaniu jest kiepska…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Lipiec 12, 2015 by and tagged , .
%d blogerów lubi to: