W obronie rozumu

Pecunia non olet

Było zimne kwietniowe popołudnie, kiedy otrzymałem wiadomość z Nowej Zelandii od pewnego naukowca zajmującego się oszustwami naukowymi. Prosił mnie o przesłanie oryginalnego artykułu z Charakterów z moją prowokacją sprzed niemal dziewięciu lat.[1] Już to powątpiewał w jego prawdziwość nie mogąc go nigdzie znaleźć, już to kierowała nim bezwzględna rzetelność kogoś, kto na co dzień ma do czynienia z jej brakiem – rozmyślnym lub niezamierzonym. Ponieważ artykuł mam tylko w wersji papierowej i w postaci maszynopisu, postanowiłem sprawdzić, czy nie znajdę go gdzieś opublikowanego w sieci. Po wpisaniu w wyszukiwarce tytułu artykułu: „Wiedza prosto z pola” pojawiły się moje strony internetowe z opisem prowokacji oraz, ku mojemu zdziwieniu, strona Charakterów, na której można było przeczytać krótkie fragmenty artykułów zamieszczonych w tym numerze oraz… link umożliwiający zakup tego archiwalnego numeru (http://sklep.charaktery.eu/charaktery-10-2007.html). Niezwłocznie złożyłem zamówienie, zapłaciłem 7 zł za egzemplarz z magazynu oraz 8 zł za przesyłkę i wkrótce otrzymałem informację o realizacji zamówienia.

Po co kupiłem ponownie ten numer, choć mam go ciągle na półce? Po prostu nie wierzyłem, że redakcja Charakterów, która wówczas zarzuciła mi nieodwracalne i karygodne ich zdaniem wprowadzenie w błąd czytelników, może robić to samo przez kolejne dziewięć lat od czasu tamtej awantury. Byłem przekonany, że w przesyłce znajdę wydrukowaną informację o tym, że informacje zawarte w artykule „Wiedza prosto z pola” są niewiarygodne, że nie należy zjawisk tam opisanych traktować serio. O święta naiwności! Ani w kopercie, ani w samym czasopiśmie nie znalazłem kompletnie nic. Szafarze ocen moralnych zachłystujący się swoim oburzeniem nie mają najmniejszych skrupułów, aby przez dziewięć lat wprowadzać w błąd kolejnych czytelników skwapliwie przyjmując po 7 złotych za egzemplarz stęchłego numeru. Pecunia non olet – stwierdził Wespezjan, krytykowany za wprowadzenie w Cesarstwie Rzymskim podatku od toalet. Najwyraźniej redakcja Charakterów zgadza się dzisiaj w tej kwestii z cesarzem Wespezjanem choć jej przeprosiny i obietnice sprzed niemal dziewięciu lat zapowiadały nieco inne podejście:

Wszystkich Czytelników przepraszamy za zamieszczenie tego materiału. To nasza wina, popełniliśmy błędy. Błędy wynikające z nadmiernego zaufania do drugiego człowieka, także błędy wewnątrzredakcyjne, proceduralne. Za ich wykazanie Panu Tomaszowi Witkowskiemu dziękujemy. Ta sprawa pomoże nam wyeliminować słabości i poprawić jakość czasopisma. Kroki w tym kierunku już podjęliśmy[2].

„Prowokacja” spowodowała dyskusję o Charakterach, roli pisma oraz jego przesłaniu. Wzięli w niej udział nasi Czytelnicy, współpracujący z nami naukowcy, internauci. Za przekazane opinie, nawet te najbardziej krytyczne, dziękujemy. Zapewniamy, że wykorzystamy je opracowując strategię pisma na kolejne lata.

Tak jak przez 11 lat istnienia Charakterów będziemy – we współpracy z najwybitniejszymi polskimi psychologami akademickimi i praktykami reprezentującymi różne orientacje i kierunki teoretyczne i praktyczne – popularyzować psychologię i jej dokonania[3].

Wówczas porównywany byłem do agentów ABW, CBA, CIA, a moją, wyciągniętą do współpracy, przy przygotowaniu sprostowań dla czytelników, dłoń, odtrącono w następujący sposób:

Pańskie deklaracje „pomocy redakcji” oraz odwoływanie się do „dobra czytelników” w świetle powyższego, oraz tego co Pan uczynił („prowokacja”) odbieram jako żart w bardzo złym guście. Następnych odpowiedzi na Pańską pocztę proszę nie oczekiwać[4].

Jakimż to gustem trzeba dysponować, aby przez blisko dziewięć lat kontynuować praktyki podobne do tych opisanych powyżej? A może to po prostu kolejna „pomyłka techniczna” lub „błąd proceduralny”?

[1] Czytelnicy, którzy nigdy o mojej prowokacji nie słyszeli, mogą przeczytać więcej na jej temat tutaj: http://www.tomaszwitkowski.pl/page0.php

[2] Pierwsza oficjalna wypowiedź redakcji, która pojawiła się na forum internetowym czasopisma po tym, jak został założony na nim wątek poświęcony Renacie Aulagnier. Wątek ten został przez redakcję usunięty, a tekst można dzisiaj przeczytać jedynie tutaj: http://web.archive.org/web/20071201041139/www.charaktery.com.pl/forum/816/Renata-Aulagnier-Wiedza-prosto-z-pola/wiadomosc/821/ Jest to tzw. maszyna czasu, czyli usługa oferowana przez Internet Archive – instytucję znajdującą się w San Francisco, która zajmuje się gromadzeniem i udostępnianiem archiwum rozmaitych zasobów multimedialnych.

[3] B. Białek, Od Redaktora Naczelnego, „Charaktery”, Grudzień, 2007.

[4] Korespondencja od redaktora naczelnego „Charakterów” – Bogdana Białka.

Advertisements

One comment on “Pecunia non olet

  1. Bart
    Sierpień 22, 2016

    Nie wiadomo: śmiać się czy płakać…
    Kto wie ilu teraz Pańska fikcyjna koncepcja ma już wyznawców. Może nawet niejednemu „pomogła” coś zrozumieć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Maj 30, 2016 by and tagged , , , , .
%d bloggers like this: