W obronie rozumu

Czego za kilkanaście lat będzie się wstydził obecny student psychologii, a z czego będzie dumny?

Od wielu lat jestem zapraszany na konferencje studenckie i jeśli tylko mogę, biorę w nich udział, bo wśród studentów i świeżo upieczonych absolwentów widzę więcej wiary w naszą dziedzinę i szczerych chęci uczynienia jej lepszą, niż wśród naukowców i praktyków zajmujących się nią od lat. Wielu z tych  ostatnich dawno już okopało się na swoich stanowiskach i bywa niestety, że stanowią spore zagrożenie dla tych pierwszych. Wobec niezepsutych jeszcze i ciągle niewinnych umysłów częściej stosują podstępną indoktrynację w miejsce nauki krytycznego myślenia i sceptycyzmu. Zakładam jednak, że studenci, do których kieruję te słowa wyobrażają sobie siebie za kilkanaście lat, jako ludzi wykonujących zawód psychologa, który cieszy się niekłamanym szacunkiem społecznym. Nie tanią popularnością budowaną na domniemaniach o wiedzy tajemnej o funkcjonowaniu ludzkiej psychiki, którą rzekomo my psychologowie posiedliśmy, lecz respektem w obliczu realnych efektów, jakie przynosi stosowanie psychologii.

Pierwsza rada, jaką chciałbym skierować do studentów psychologii pochodzi nie od jednego z prominentnych przedstawicieli naszej dziedziny, lecz od człowieka, od którego należałoby się spodziewać myślenia sprzecznego z założeniami sceptycyzmu i racjonalizmu. Jest nim przywódca duchowy buddystów – Tenzin Gyatso, 14 Dalajlama. Kiedy wyraził zgodę na przeprowadzenie badań nad medytującymi mnichami, jego współwyznawcy zastanawiali się z trwogą co będzie jeśli wyniki badań nie potwierdzą ich wierzeń. Miał on wówczas powiedzieć:

Jeśli analiza naukowa w sposób konkluzywny wykaże, że niektóre nasze twierdzenia są fałszywe, wówczas porzucimy je[1].

Sceptycyzm, którego mogłoby pozazdrościć wielu naukowców, szczególnie tych, którzy w ramach naszej dziedziny rozwijają bezwartościowe koncepcje nie znajdujące potwierdzenia w badaniach. Podtrzymują oni w ten sposób paradygmat uprawiania nauki, o którym socjolog Jeremy Freese twierdził, że:

jest bardziej wampiryczny niż empiryczny – nie da się go zabić zwykłymi danym.

A bywa i gorzej, bo część naukowców nie tylko chroni bezużyteczne koncepcje przed bezlitosną empirią ale wręcz je wzmacnia fałszując dane lub pokrętnie je interpretując.

Takimi „bytami – zombie” w naszej dziedzinie są chociażby:

– testy projekcyjne ze słynnym testem Rorschacha na czele[2];

– psychoanaliza wraz z koncepcjami pochodnymi[3];

– wszędobylskie bezmyślnie wykorzystywane pojęcie stresu i mity o jego wpływie na zdrowie[4];

– debriefing psychologiczny[5];

– mit dzieciństwa[6];

– profilowanie psychologiczne na potrzeby psychologii sądowej[7];

– uproszczenia psychologii pozytywnej[8];

– mit o skali skuteczności psychoterapii[9];

– i wiele, wiele innych.

W przeciwieństwie do czasów, kiedy ja studiowałem psychologię, dzisiaj, aby wyrobić sobie rzeczywisty obraz naszej dziedziny, student może wyczyścić ją z fałszywych naleciałości dzięki lekturze niektórych książek dostępnych w języku polskim[10]. Aby ten obraz stał się jeszcze bardziej klarowny powinien jednak przeczytać ich dużo, dużo więcej tych dostępnych na razie tylko w języku angielskim[11]. W tytułach wielu z nich zwraca uwagę słowo „mity”, bo docieranie do sedna naszej dziedziny przypomina w istocie zdzieranie warstw narosłych jeden na drugim mitów. Niektóre łuszczą się w wyniku upływu czasu i napływających informacji, inne przywarły uporczywie i nie chcą dać się oderwać. W takim stanie pokolenie moje i moich poprzedników przekazuje wam dziedzictwo psychologii. Nie mamy zbyt wiele powodów do dumy. Przynajmniej ja tej dumy nie odczuwam. Dlatego chciałbym Wam przekazać coś, czego nikt nie przekazał mnie, kiedy byłem w Waszym wieku i na Waszym miejscu, a co może uchronić Was za kilkanaście, kilkadziesiąt nawet lat od dojmującego uczucia kaca, polegającego na tym, ze zajmowaliście się czymś co było podejrzane moralnie lub nieuczciwe intelektualnie.

My, współcześni psychologowie zamiast powodów do dumy mamy sporo poczucia wstydu, bo ukryliśmy wiele brzydkich kart historii psychologii i przemilczeliśmy wiele kompromitujących wydarzeń. Życiorysy psychologów, o których czytacie w waszych podręcznikach, usilnie domagają się korekty. Dla przykładu:

Zygmunt Freud – całkowicie sfabrykował 5 z 18 przypadków, na podstawie których sformułował swoją koncepcję genezy histerii. W pozostałych 13 przypadkach skłamał odnośnie rezultatu prowadzonej psychoterapii. Fabrykowanie danych kontynuował przez całe życie[12].

Robert Yerkes – aktywnie uczestniczył w działalności stowarzyszeń eugenicznych nawołując do identyfikacji za pomocą testów IQ i eliminacji „gorszych” jednostek[13].

Lewis Terman – j.w[14].

Henry Murray – prowadził skrajnie nieetyczne badania w ramach tajnego programu CIA znanego pod kryptonimem MKUltra, którego celem było doskonalenie metod torturowania jeńców. W wyniku tych eksperymentów jeden z badanych przez niego studentów (Ted Kaczynski) został terrorystą[15].

Donald Olding Hebb – j.w. skrajnie nieetyczne eksperymenty nad deprywacją sensoryczną[16].

Martin E.P. Seligman – fałszowanie na potrzeby propagandy APA wyników badań nad efektywnością psychoterapii. Aktywne i kłamliwe zaprzeczanie zaangażowania APA w program doskonalenia metod torturowania więźniów zainicjowany przez CIA po atakach na WTC[17].

Mamy też cały czas powody do tego aby wstydzić się tego, jak uprawiamy naszą dziedzinę. Należą do nich w szczególności:

– całkowity brak kontroli danych surowych i aktywne przeciwstawianie się próbom jej narzucenia[18];

– brak publikowania negatywnych wyników badań[19];

– niedostateczna liczba replikacji[20];

– produkcja nauki śmieciowej[21];

– bezmyślne stosowanie procedury testowania hipotez zerowych[22];

– odejście od badania zachowania w kierunku introspekcji[23];

– proliferatywność[24];

– prymat mody nad potrzebą syntezy i zrozumienia[25];

– nieuzasadniona niechęć do technologii[26];

– i wiele, wiele innych.

Są trzy dość oczywiste scenariusze rozwoju obecnej sytuacji w psychologii – pogorszenie, brak zmian, polepszenie. Analiza praktyk zarówno psychologów naukowców, jak i praktyków nie pozwala mieć złudzeń co do tego, że zostanie zrealizowany ostatni scenariusz. A przynajmniej nie w ciągu najbliższych kilkunastu lat, podczas których będzie się rozwijała Wasza kariera. Co w takiej sytuacji można zrobić?

Zakładając, że mimo wszystko nie chcecie rezygnować z zawodu psychologa, macie co najmniej trzy możliwe ścieżki:

  1. Ścieżka trzech „mądrych małp”. Nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego. Aby podążać tą ścieżką wystarczy wybrać swoją specjalizację naukową lub dział psychologii stosowanej, przyjąć zwyczaje i zasady już obowiązujące i podążać za nimi. Dobrze jest też wybrać swojego guru, którego będziecie naśladować. To ścieżka, która gwarantuje rozwój kariery w każdym obszarze. Wyuczone w środowisku mechanizmy obronne będą skuteczne w odniesieniu do większości wątpiących o jakości naszej dziedziny. Jeśli większość z Was wybierze tę ścieżkę, to za kilkanaście lat nadal będziemy słyszeć opinie pod adresem psychologii, że to nie jest nauka, że nie dysponuje narzędziami potrafiącymi przewidywać zachowanie ludzi. Poziom szacunku społecznego nie zmieni się w stosunku do tego, na jaki zasługuje dzisiaj, a prawdopodobnie nawet się obniży. Przybędzie ludzi niezadowolonych z jakości usług oferowanych przez psychologów. Pozostaną też niewygodne jednostki, które będą zadawały kłopotliwe pytania i podważały sensowność tego co robimy. Będziecie się wstydzić dokładnie tego samego, czego ja wstydzę się dzisiaj. Takie będą koszty wyboru tej ścieżki.
  2. Ścieżka „róbmy swoje”. Rozejrzyjcie się uważnie w swojej dziedzinie, wybierzcie taki jej obszar, co do którego jesteście pewni, że charakteryzuje go najwyższa możliwa rzetelność, a wyniki badań potwierdzają jego skuteczność. Następnie poświęćcie się pracy w tym obszarze dążąc do uzyskiwania najlepszych możliwych rezultatów, najsolidniejszymi znanymi Wam metodami. Zyskacie szacunek wielu. Na mijanych na korytarzu przedstawicieli naszej dziedziny uprawiających nieco „podejrzane” jej obszary będziecie patrzyli z wyższością, ale również z tolerancją. To sposób postępowania wielu wybitnych uczonych. Wybór tej ścieżki zmienia bardzo niewiele w odbiorze naszej dziedziny przez otoczenie zdominowane przez przedstawicieli ścieżki pierwszej. Przeciętny człowiek będzie Was spostrzegał jako reprezentanta podejrzanej dziedziny, która niewiele ma do zaoferowania. O ile sami nie będziecie mieli sobie wiele do zarzucenia, powody wstydu pozostaną takie same jak w przypadku ścieżki pierwszej.
  3. Nonkonformistyczna ścieżka „pod prąd”. Nie polega na przeciwstawianiu się wszystkim, lecz na rozumowym podważaniu obiegowych racji większości i działaniu zgodnie z nakazami rozumu. Wiąże się z największymi kosztami, bo większość karze nonkonformistów przynajmniej ostracyzmem społecznym. Można zyskać szacunek jednostek i raczej pewny brak akceptacji większości. Gwarantuje sporą liczbę zagorzałych wrogów. Godna polecenia tym, którzy lubią być uczciwi w stosunku do siebie bez względu na koszty. Jedyna ścieżka, która gwarantuje jakiekolwiek zmiany w naszej dziedzinie i redukcję powodów odczuwania wstydu.Image result for august landmesser

Wiedząc zatem dość dokładnie, czego możemy w przyszłości się wstydzić, warto zastanowić się nad tym, z czego będziemy mogli być dumni. A ponieważ niewątpliwe osiągnięcia psychologii w zakresie polepszania ludzkiego życia giną dzisiaj pod natłokiem hałaśliwych marketingowych haseł usług psychologicznych o wątpliwej reputacji, warto sprawdzić, na ile wyraźnie są one identyfikowane. Aby to zrobić, weź udział w krótkim quizie. W tym celu zaloguj się na stronie www.kahoot.com, znajdź quiz zatytułowany „Psychologia wokół nas” (https://play.kahoot.it/#/?quizId=69fa53b5-b642-44a1-a7b3-035a10d425b6w) i odpowiedz na postawione w nim pytania. Porównaj swój wynik z odpowiedziami 49 słuchaczy wykładu, którzy wzięli udział w quizie (25,73% poprawnych odpowiedzi, 74,27 błędnych, średni wynik 876,73 punkty, najlepsi uczestnicy odpowiedzieli poprawnie na 3 spośród 5 pytań).

Wszystkie wymienione w quizie zastosowania psychologii w sposób bezprecedensowy zwiększyły nasze bezpieczeństwo, uratowały setki tysiące istnień ludzkich, przyczyniły się do niebywałych oszczędności materialnych.[27] Prawdopodobnie większość z nich jest nawet nam, psychologom kompletnie nieznana, chociaż każdy z nas bez trudu jest w stanie przywołać w pamięci wizerunek Freuda – człowieka, który pchnął psychologię i psychoterapię na zupełnie niewłaściwe tory. Wyobrażając go sobie prawdopodobnie zobaczymy to samo zdjęcie, o którym pisze Nicholas A. Cummings:

Gdy mistrz zmarł, ortodoksyjna freudowska psychoanaliza osiągnęła szczyt konformizmu, nigdy więcej nie obserwowany w tak skrajnych formach w dziedzinie zdrowia psychicznego. Każdy praktykujący psychoanalityk miał w swoim gabinecie portret Zygmunta Freuda. To zawsze było to samo zdjęcie, zrobione w szczytowym momencie jego kariery, przedstawiające go z dobrze przyciętą brodą i w surducie. Freud palił pięć cygar każdego dnia pracy, a jego krawiec uszył mu pięć pionowych przegródek w kieszeni na piersi, aby mógł je pomieścić. Tak więc, jego męscy naśladowcy kazali krawcom wszywać pięć saszetek po wewnętrznej stronie swoich płaszczy.[28]

Dzisiaj trudno jest pozbyć się z psychologii podobnie bezwartościowych bzdur, a natarczywość marketingowa usług psychologicznych o wątpliwej reputacji jest prawdopodobnie odwrotnie proporcjonalna w stosunku do ich efektywności. Tworząc następne mity, pokrywają kolejnymi warstwami nieporozumień to, co rzeczywiście w psychologii działa i jest skuteczne. To, czy nadal będą zagłuszały rzeczywiste dokonania zależeć będzie również od Waszego przyzwolenia i tolerancji na promowanie tego, co pokrętne i złudne.

[1] https://blogs.scientificamerican.com/guest-blog/is-buddhism-the-most-science-friendly-religion/

[2] Lilienfeld, S. O., Wood, J. M., Garb, H.N., Status naukowy technik projekcyjnych. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2002.

[3] Eysenck, H.J., Zmierzch i upadek imperium Freuda. WiR PARTNER, Kraków 2002; Grünbaum, A., Podstawy psychoanalizy. Krytyka filozoficzna. UNIVERSITAS, Kraków 2004.

[4] Doublet, S., The Stress Myth. Science and Humanities, Chesterfield 1999.

[5] Witkowski, T., Psychology Led Astray: Cargo Cult in Science and Therapy. BrownWalker, Boca Raton 2016, rozdz. 9.

[6] Paris, J., The myth of childhood. Routledge, 2000.

[7] https://www.theguardian.com/science/2010/sep/14/psychological-profile-behavioural-psychology

[8] B. Ehrenreich, Smile or die. How positive thinking fooled america and the world. Granta Publications, London 2009.

[9] T. Dineen, Manufacturing Victims: What Psychology Industry is Doing to People (2007), 48. Retrieved from http://tanadineen.com/documents/MV3.pdf

[10] Oto przykładowa lista:

Andreski, S., Czarnoksięstwo w naukach społecznych. Oficyna Naukowa, Warszawa 2002.

Arkowitz, H., Lilienfeld S.O., Zdrowie psychiczne. Mity i fakty. Wydawnictwo CiS, Warszawa-Stare Groszki 2018.

Eysenck, H.J., Zmierzch i upadek imperium Freuda. WiR PARTNER, Kraków 2002.

Garstka, T. Psychopedagogiczne mity. Jak zachować naukowy sceptycyzm w edukacji i wychowaniu.

Jarret, C., Mózg 41 największych mitów. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2017.

Lilienfeld, S.O., Lynn, S.J., Ruscio, J., Beyerstein, B.L., 50 wielkich mitów psychologii popularnej. Wydawnictwo CiS, Warszawa-Stare Groszki 2011.

Kagan, J., Trzy złudne przekonania. Wydawnictwa WAM, Kraków 2008.

Masson, J., Przeciw terapii. Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2004.

Persaud, R., Pozostać przy zdrowych zmysłach. Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, Warszawa 2006.

Satel, S., Lilienfeld, S.O., Pranie mózgu. Uwodzicielska moc (bezmyślnych) neuronauk. Wydawnictwo CiS, Warszawa-Stare Groszki 2017.

Witkowski, T., Zakazana psychologia. Pomiędzy nauką a szarlatenerią. Tom I. Biblioteka Moderatora, Taszów 2009.

Witkowski, T., Zakazana psychologia. Nauka kultu cargo i jej owoce Tom II. Wydawnictwo CiS, Warszawa-Stare Groszki 2013.

Witkowski, T., Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach. Wydawnictwo Bez Maski, Wrocław 2018.

[11] Przykładowa lista:

Clancy, S.A., The trauma myth. The truth about sexual abuse of children – and its aftermath. Basic Books, New York 2010.

Dineen, T., Manufacturing Victims: What Psychology Industry is Doing to People (2007), 48. Retrieved from http://tanadineen.com/documents/MV3.pdf

Doublet, S., The Stress Myth. Science and Humanities, Chesterfield 1999.

Ehrenreich, B., Smile or die. How positive thinking fooled america and the world. Granta Publications, London 2009.

Eisner, D. A., The Death of Psychotherapy: From Freud to Alien Abductions. Praeger, Westport, CT 2000.

Paris, J., The myth of childhood. Routledge, 2000.

Forde, R.A., Bad Psychology: How Forensic Psychology Left Science Behind. Jessica Kingsley Publishers, London 2018.

[12] T. Witkowski Zakazana psychologia. Pomiędzy szarlatanerią a nauką. Biblioteka Moderatora, Taszów 2009; T. Witkowski, M. Zatonski, Psychology Gone Wrong: The Dark Sides of Science and Therapy, Brown Walker Press, Boca Raton 2015.

[13] Tamże.

[14] Tamże.

[15] Witkowski, T., Zakazana psychologia. O cnotach, przywarach i uczynkach małych wielkich uczonych. (w przygotowaniu).

[16] Tamże.

[17] Tamże.

[18] https://tomwitkow.files.wordpress.com/2017/07/artykuc582.pdf

[19] Witkowski, Zatonski, Psychology Gone Wrong. Rozdz. 4 wyd. cyt.

[20] Tamże, Rozdz. 6.

[21] Tamże.

[22] Witkowski, Psychology Led Astray. Rozdz. 4 wyd. cyt.

[23] Tamże, Rozdz. 3.

[24] Tamże.

[25] Budzicz, Ł., Wartość poznawcza badań empirycznych w psychologii społecznej. Rozprawa doktorska UAM, Poznań 2015.

[26] Witkowski, T., Algorytmy psychoterapii. Na wirtualnej kozetce. „Polityka – Niezbędnik inteligenta”, 3 października 2017.

[27] Więcej na ten temat w: Witkowski, T., Zakazana psychologia. T. 2 wyd. cyt. oraz Witkowski, T., Psychologia, jeszcze nauka, czy już tylko agresywny marketing? „Psychologia Ekonomiczna,” 7, 2015.  DOI: https://doi.org/10.15678/PJOEP.2015.07.05

[28] Once the master had died, orthodox Freudian psychoanalysis reached a zenith of conformity never to be seen again to that extreme in the field of mental health. Every practicing psychoanalyst had hanging in his office a portrait of Sigmund Freud. It was always the same photo, taken at the height of his career, sporting a well-trimmed beard and frock coat. Freud smoked five cigars during every workday, and he had his tailor sew a series of five vertical pouches inside his breast pocket to hold them. Yes,  his male followers all had their tailors replicate the five pouches on the inside of their coats.

 

Reklamy

5 comments on “Czego za kilkanaście lat będzie się wstydził obecny student psychologii, a z czego będzie dumny?

  1. Piotr
    Marzec 23, 2018

    Bardzo dziękuję Panie Doktorze. Tak się cieszę, że Pan jest. Mam nadzieję spotkać Pana w przyszłości osobiście.
    – Piotr Szymczak (student Psychologii).

  2. michal2
    Marzec 23, 2018

    Dzień dobry. Nazywam się Michał i mam 34 lata. Zdecydowałem się do Pana napisać, bo ostatnie z nich są coraz bardziej dominowane przez pewien problem,z którym nie potrafię sobie poradzić. Zaczynając od początku, w dużym skrócie napiszę, że moje problemy zaczęły się na początku liceum, czyli w wieku koło 15 lat. Wtedy zaczeły się moje problemy z lękiem społecznym. Miałem jednak kolegów, miałem w miarę normalne życie nastolatka, które było naznaczone dość sporym bólem psychicznym/emocjonalnym, który odczuwałem w zasadzie cały czas
    Udało mi się zdać maturę, dostać na studia i zdać na 3 rok. Na owym 3 roku dowiedziałem się jednak, że istnieje coś takiego jak terapia i można nią leczyć wszelakie zaburzenia.

    Udałem się więc na terapię i ze zmianą, która się we mnie dokonała nie potrafię sobie do dziś poradzić. Mógłbym powiedzieć, że lęk zmalał, jednak kosztem zupełnej izolacji. W zasadzie mój problem się pogłębił. Po paru miesiącach trwania terapii zacząłem się skarżyć na postępujące wycofanie. Chodzi mi o pewnego rodzaju uczucie, jakby zgoda na wycofanie. Jakby poddanie się i
    rezygnacja bo wycofanie daje ulgę. Towarzyszył jednak owej uldze dyskomfort. Po prostu na terapii oddawałem się analizie swoich problemów i po wyleczeniu miałem wrócić do życia już wyleczony i bez lęków. Na 100% oddałem się owej analizie i rezygnacja
    z aktywności przysparzającej mi ból była niejako usprawiedliwiona. Tak to sobie tłumaczyłem. Jednak moje życie jakby coraz bardziej toczyło się w głowie, a coraz mniej w świecie realnym. Skarżyłem się na to i na lęk z tym związany,
    że to będzie postępować. Czułem jakby bezsilność i lęk że stracę nad tym kontrolę i jakby zagubię swój problem. Terapeuta jednak nie reagował. Ja dalej byłem na terapii i coraz bardziej świat myśli się rozrastał, a ubożał świat realny. Coraz bardziej ubożały też moje emocje, uczucia. Tracąc kontakt z lękiem, jakbym tracił kontakt z innymi emocjami i jakbym bladł.

    Terapię chciałem kończyć 3 razy, ale zawsze terapeuta sugerował że to może być opór przed zmianą na lepsze, ucieczka i zawsze zostawałem. Chodziłem już nawet do innych terapeutów żeby oni ocenili jak mam postąpić. Tak na prawdę chciałem żeby powiedzieli mi że mam przerwać terapię. Mam po prostu problem z podjęciem decyzji. To jednak nie jest tutaj istotne.
    Istotne jest to że ów proces wycofania coraz bardziej się pogłębia. Ja już nie chcę być zdrowy. Ja chcę już tylko wrócić do stanu sprzed terapii. Ja całymi dniami tylko myślę. Budzę się i wyobrażam sobie, że rozmawiam z psychologiem,
    analizuje różne kwestie, rozmyślam o sobie jakbym był przedmiotem obserwacji, a nie człowiekiem który prowadzi życie.
    Mam teraz 34 lata. Nigdy nie miałem dziewczyny, nie miałem pracy, tracę znajomych bo już w zasadzie wstydzę się tego kim jestem tak bardzo, że nie chcę nikogo widzieć. Ciągle czekam aż lęk zniknie i chyba tymi myślami jakoś się od niego odcinam. Ale jakbym był od tego uzależniony
    Budze się i snuje fantazje, analizuje, wyobrażam sobie że jestem na terapii i opowiadam coś terapeucie. To mi zajmuje w zasadzie cały czas. Nie mam już zadnych aktywności. W zasadzie to nie wiem jak udało mi się przetrwać tak ostatnie pare lat. Gdzieś pojawiła się diagnoza os. unikającej. Potem byłem na następnej terapii, ale nic się nie zmieniło. Przeczytałem że jeśli taka osobowość odkryje że izolacja daje pewnego rodzaju ulgę to ciężko taki stan potem wyleczyć. O to mam żal do terapeuty. Że w zasadzie mi na to pozwolił i jakby stan się utrwalił. Jednak nie mam jakichś pretensji, bo mam przekonanie że ten pierwszy terapeuta się starał. Z resztą podobnie jak drugi.

    Czuję jakbym się negatywnie dostosował do lęku i pogorszył swoje funkcjonowanie. Miało być zupełnie inaczej i teraz jestem przerażony tym co się ze mną stało i kim się stałem. Ale najbardziej, tym że jakbym stracił nad tym kontrolę. Mam poczucie, że ten stan musi się pogłębiać
    To tak jakbym wyskoczył z nurtu swego życia i z brzegu przez pare lat się mu przyglądał. Robiłem jednak to tak długi, że teraz już nie ma we mnie nic poza monstrualną ilością pomysłów, myśli i bałaganu. Cały czas się przyglądam, ale coraz bardziej się boję, a nurt coraz mniej wartki.

    Na koniec jeszcze postaram się zobrazować mój sposób funkcjonowania. Pare tygodni temu chciałem sobie skleić model. Najpierw zrezygnowałem z plastiku, bo drewno lepsze. Potem nie pasował mi statek, więc wybrałem jakiś wóz itd….I w pewnym momencie doszedłem do momentu, w którym piszę maila
    do jakiegoś muzeum starych powozów z prośbą o przesłanie rysunków technicznych, bo sam będę robił model. Mam już firmy które laserowo tną drewno. Mam firmę co zajmuje się produkcją el. fotorawionych a moje głowa szybuje dalej. W myślach mam już sklep i własny biznes z modelami.
    Problem w tym, że modelu nie kupuje. Po jakimś czasie dochodze do wniosku, że wizja jest nie do zrealizowania. Nie tylko tracę gdzieś to uczucie i chęć do sklejenia modelu, ale odczuwam pustkę i porażkę. Nie dochodzi do działania i wszystko kończy się na fantazjach.
    Pisze o tym, bo w tym przykładzie zaklęte są lata mojej terapii. Tylko w terapii modelem byłem ja. Cały czas szukałem defektu, cały czas starałem się coś poprawiać, radzić z urazami. Wyszukiwać traum i po prostu terapeutyzować. To jest już jak jakaś stała cecha osobowości i ja tak się rozbijam za każdym razem jak mam coś zrobić. Rozbijam się o powierzchnię swojej własnej czaszki bo tylko tam jest bezpiecznie.

    Mógłbym pisać i pisać. Proszę jednak o radę co mam zrobić bo czuję, że jestem w punkcie z którego cieżko mi się ruszyć. Moja jedyna motywacja to motywacja do myślenia i analizowania. Jestem z województwa kujawsko-pomorskiego i byłbym wdzięczny za namiar na kogoś, kto byłby mi w stanie pomóc, lub chociaż doradzić.
    Piszę tutaj, bo po prostu nie wiem kto jest kim. Nie chcę trafić do kolejnego człowieka, który ma jakąś swoją linię i doktrynę psychologiczną i okaże się, że operacja się udała, tylko pacjent zmarł. Nie zależy mi na czynności, tylko na zmianie. Wiem że to miejsce nie na to, ale nie mam żadnego maila do Pana. Będę wdzięczny z pomoc.

    Michał.

  3. Pingback: Wykład dr. Tomasza Witkowskiego – Klub Sceptyków Polskich

  4. Gość
    Kwiecień 11, 2018

    A może jeśli chodzi o scenariusze rozwoju psychologii współczesnej to zacznie ona zanikać i będzie zastępowana np. neurobiologią, psychologią ewolucyjną. W każdym razie silne przesunięcie psychologii w kierunku nauk przyrodniczych wydaje mi się konieczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 121 obserwujących.

%d blogerów lubi to: