W obronie rozumu

Jak krytykować „Psychoterapię bez makijażu”? – zwięzły poradnik dla hejterów

Cierpię męki, kiedy widzę pobrużdżone czoła moich krytyków od lat odkrywających na potrzeby chwili, setki razy sprawdzone stare metody deprecjacji ludzi, którzy wykonali jakąś pracę (o wymiarze dla owych krytyków najczęściej niewyobrażalnym). Co prawda temu wysiłkowi umysłowemu towarzyszy czasem satysfakcja i rodzaj samozachwytu nad własną „błyskotliwością”, ale są one dość przelotne, dlatego uznałem, że ulżę Wam zestawiając krótki podręczny katalog takich metod. Ulżę też sobie – nie będę musiał czytać Waszych oskarżeń – wystarczy, że wymienicie mi swoje ulubione numery.

Sposoby ogólne (dla wszystkich):

  1. Przede wszystkim zacznijcie jak najszybciej i nie przejmujcie się faktem, że nie widzieliście książki na oczy. Najlepsi z Was skrytykowali książkę już w momencie, kiedy tylko autor wyjawił zamysł jej napisania. Im szybciej zaczniecie, tym więcej osób zniechęcicie do jej lektury.
  2. Nie czytajcie książki, bo to strata czasu. Wybierzcie sobie jakąś publiczną wypowiedź autora, wyjmijcie ją z kontekstu i na jej podstawie krytykujcie, to co robi – to naprawdę sprawdzony i skuteczny sposób. Większość odbiorców Waszej krytyki też nie czyta grubych książek, a jedną wypowiedź może nawet zapamięta.
  3. Nie przejmujcie się tym, że książka zawiera fakty z życia wielu ludzi i odniesienia do wyników badań. Nazwijcie to, co przez kilka lat robił jej autor jego POGLĄDAMI i atakujcie! Z faktami czasem trudno dyskutować, z poglądami uda się to bezsprzecznie.
  4. Korzystajcie z emocjonalnego języka. Nazwijcie pracę autora KRUCJATĄ, WOJNĄ lub ATAKIEM. Od razu znajdziecie się po właściwej stronie jako ktoś, kto przeciwstawia się przemocy, a autor będzie musiał się tłumaczyć.
  5. Dokonujcie zgeneralizowanych ocen moralnych stwierdzając na przykład, że to, co robi autor jest ZŁE. Uzasadnienie nie musi być wyrafinowane, wystarczy, że stwierdzicie np. „bo zniechęca innych do korzystania z pomocy”. Nie obawiajcie się, że ktoś sprawdzi czy macie podstawy, żeby nazywać to, czego bronicie pomocą a nie przemocą (do tej pory nikt tego nie próbował zrobić). Stwierdzenie, że ktoś zniechęca innych do szukania pomocy ma tak silny wydźwięk moralny, że odbiorca Waszej krytyki będzie od razu przygotowany na kolejną ocenę np. „to, co robi autor powoduje, że ma krew na rękach!”. Prawda, że mocne?
  6. Stawiajcie głośno pytanie: CO AUTOR PROPONUJE W ZAMIAN? Nie, nie przejmujcie się, że ktoś odkryje głupotę tego pytania i odwróci je pytając Was dlaczego mielibyśmy szukać zamienników przemocy wobec kobiet, korupcji, nadużywania seksualnego dzieci itp. Wierzcie mi, że zadziała wdrukowany w mózgi Waszych odbiorców dogmat, że nic, nie może być lepsze od czegoś.
  7. Bez względu na ogrom przytaczanych przez autora faktów, powinniście stanowczo stwierdzić, że POTRZEBNA JEST DALSZA DYSKUSJA. Nawet jeśli nie znacie żadnych faktów, albo wypowiecie dowolnie idiotyczne twierdzenia, kompletnie sprzeczne z prawidłowościami matematyki, logiki, prawami chemii, wynikami prowadzonych przez dziesięciolecia badań, broniąc ich i będąc w narożniku, pozbawieni jakichkolwiek argumentów powinniście bezwzględnie stwierdzić – „nie można tak jednoznacznie czegoś przekreślać, z pewnością potrzebna jest dalsza rzeczowa dyskusja na ten temat”. Dzięki temu znowu dokonuje się cudowna przemiana niedouczonego ignoranta w osobę otwartą na argumenty, skłonną do kompromisu i ugodową, a osobnika wykształconego i wyposażonego w wiedzę przeobraża w zamkniętego na dyskusję i pozbawionego tolerancji fanatyka. Aby to przeobrażenie wzmocnić, warto jeszcze rzeczowe argumenty nazwać DOGMATYCZNYMI, choćby nawet to określenie miało dotyczyć twierdzeń matematycznych lub innych dobrze znanych praw odkrytych przez naukę.

Sposoby szczegółowe (tylko dla wnikliwych, chcących sprawiać wrażenie, że widzieli tekst książki):

  1. Zarzućcie autorowi, że ludzie, którzy się do niego zgłaszają to grupa ludzi zaburzonych niereprezentatywna dla zjawiska, jakim jest psychoterapia. Oczywiście nie musicie się martwić tym, że nie macie pojęcia, kto się do niego zgłasza (bo niby skąd mielibyście je mieć?), a już tym bardziej tym, że nie macie jakichkolwiek podstaw, żeby wnioskować o tym, co jest reprezentatywne. Was nikt nie będzie sprawdzał – skoncentrują się na autorze i na Waszym zarzucie.
  2. Podkreślcie raz jeszcze wyraźnie, że jego rozmówcy (pacjenci), to osoby ZABURZONE. Przecież zaburzonym nie można wierzyć, prawda? To rewelacyjny sposób, bo dzięki niemu jesteście w stanie zdeprecjonować każdego, kto jest niezadowolony z terapii. A jeśli trafił na terapię to przecież musiał być zaburzony, prawda?
  3. Posądźcie autora o nieuczciwość przy wyborze przypadków do analizy. Gdyby był uczciwy, to powinien analizować również przypadki pozytywne. Wiem, wiem, że nawet dziecko może zapytać czy dla zbadania przyczyn jakiejś choroby powinniśmy badać ludzi zdrowych czy chorych? Nie obawiajcie się jednak – wasi odbiorcy dawno stracili żywość umysłu przynależną dzieciom.
  4. Nie życzę Wam tego, ale gdyby przydarzyło się Wam stracić grunt pod nogami dyskutując o zjawisku psychoterapii, zawsze możecie dokonać uniku stwierdzając: MOŻE TO NIE JEST DOSKONAŁA METODA, ALE JEST NAJLEPSZĄ, JAKĄ MAMY. Uważajcie tylko, aby tego co mówicie nie brać sobie za bardzo do serca, bo w praktyce może się zdarzyć, że będziecie musieli poruszać się po Londynie korzystając z planu Berlina, bo będzie to najlepsza mapa jaką będziecie akurat mieli.
  5. Kiedy już naprawdę nie będziecie wiedzieli co powiedzieć, przybierzcie wyraz intelektualnej troski, pokiwajcie głową i z wyrazem zatroskania oznajmijcie: SZKODA, ŻE NIEMOŻLIWA JEST KONSTRUKTYWNA DYSKUSJA…

Sposoby personalne (mające doprowadzić do nokautu)

  1. Z tego co autor mówi i pisze wyraźnie wynika, że NIE PRZESZEDŁ WŁASNEJ TRAPII. Nie martwcie się, że nie wszyscy uważają fakt odbycia własnej psychoterapii za coś, co przenosi ludzi na wyższy poziom duchowy. Jeśli nawet tak nie myślą i sami nie przeszli własnej terapii, a wypowiecie to stwierdzenie wystarczająco zdecydowanie i pewnie, to zaczną się zastanawiać, czy ktoś, kto nie poddał się terapii ma prawo o niej cokolwiek mówić.
  2. NAJWYRAŹNIEJ FACET MA ZE SOBĄ JAKIŚ PROBLEM. Ta prosta diagnoza o oczywistych implikacjach bywa twórczo modyfikowana na różne sposoby.
  3. I wreszcie na zakończenie możecie przypisać autorowi najbardziej niecne motywy, jakie nim kierują – chciwość, mściwość, narcyzm, zawiść i co tylko jeszcze zagra w duszy rozgrzanego hejtera. Pamiętajcie, im więcej błota rzucicie, tym więcej go przylgnie!

Zamieszczone wyżej wskazówki zostały sporządzone na podstawie wielu lat doświadczeń w roli obiektu intelektualnego hejtu. Wiele z tych uwag przedstawiłem bardziej lub mniej obszernie w swoich poprzednich tekstach. Odsyłam do nich najbardziej przenikliwych hejterów.

NIEZBĘDNIK DZIESIĘCIOPROCENTOWEGO INTELEKTUALISTY

PAMIĘTAJ, KONTAKT Z TERAPEUTĄ MOŻE ZOSTAĆ UŻYTY PRZECIWKO TOBIE

CO W ZAMIAN? SZKIC O KRYTYCZNYM MYŚLENIU

Reklamy

13 comments on “Jak krytykować „Psychoterapię bez makijażu”? – zwięzły poradnik dla hejterów

  1. MKB
    Luty 16, 2018

    Wyborne. Nr 15: A może autor jest niespełnionym terapeutą i teraz się mści na środowisku? Jak nieudany poeta, który zostaje krytykiem literackim 🙂 Pozdrawiam,

  2. naduzyciapsychoterapii
    Luty 17, 2018

    Po prostu idealne 😀

  3. kb
    Luty 23, 2018

    Ja myślę, że najwłaściwsze byłoby pominięcie pozycji wymownym milczeniem. W stylu- mógłbym coś powiedzieć na temat tej książki, ale sobie daruje i nie będę się zniżał do tego poziomu. Dyskutować można z kimś kompetentnym, a nie z niepoważnym człowiekiem, który wysłuchał pacjentów i nie potraktował ich jak zaburzonych idiotów.

    • Tomasz Witkowski
      Luty 23, 2018

      Czyli jednak jakaś odmiana nr 8 i 9… Chyba wielu terapeutów tak postąpi. I nie jest to wyłącznie moje wróżenie. Część z nich odmawiając współpracy ze mną, właśnie fakt niewiarygodności pacjentów podnosiła jako główną przeszkodę w przystąpieniu do mojego przedsięwzięcia. Więcej tutaj: https://tomwitkow.wordpress.com/2017/04/17/pamietaj-kontakt-z-terapeuta-moze-zostac-uzyty-przeciwko-tobie/

      • kb
        Luty 23, 2018

        Dobrze, że mimo to się Pan nie poddał. Dzięki. Ciekawe, że terapeuci tak ochoczo nie pozbawiają wiarygodności pacjentów zadowolonych z terapii- ich opinia na temat skuteczności terapii też powinna być niewiele warta…

      • Tomasz Witkowski
        Luty 24, 2018

        W psychologii znamy to jako asymetrię atrybucyjną – sukces jest moją zasługą, porażka wynikiem okoliczności. Psychoterapeuci, podobnie jak większość ludzi, chętnie wykorzystują mechanizmy obronne służące samoocenie. Szkoda tylko, że nie widzą tego, że inteligentny człowiek dostrzega takie gierki. A może oni sami sobie tego nie uświadamiają?

      • kb
        Luty 25, 2018

        To największa zagadka. Jeśli robią to nieświadomie, no to słabo świadczy o wglądzie we własne mechanizmy psychiczne. Jeśli świadomie i cynicznie, to z kolei słabo z etyką. Nie wiadomo co gorsze.

  4. Kasia
    Marzec 1, 2018

    Mam wątpliwość, co do punktu 7. Nie będę się odnosić do książki, ponieważ JESZCZE nie przeczytałam, ale wydaje mi się, że z faktami, zwłaszcza w psychologii zawsze warto dyskutować poprzez szukaie innych faktów, które będą wchodziły w przeczność.

    • Tomasz Witkowski
      Marzec 2, 2018

      Nie wtedy, kiedy fakty mówią o krzywdzeniu ludzi. Wówczas powinny stanowić podstawę do tego, abyśmy raz na zawsze porzucili szkodliwe praktyki, a nie dyskutowali o ich przydatności.
      Istnieje też pewien rodzaj faktów, które nazywamy niepodważalnymi. W psychologii również. Dyskutowanie na ich temat jest wyłącznie przejawem braku wiedzy i rozsądku.

  5. Leon
    Marzec 13, 2018

    To nawet nie chodzi o psychoterapie tylko złożoność pewnych systemowych pojęć. W obecnych świecie większość rzeczy się zdewaluowało, błędy jak w psychoterapii zdarzają się jak w każdej dziedzinie życia od medycyny poprzez prawo, sądy, ekonomie, politykę itp. itd. Paradoksalnie przeciętny filozof wie więcej o etyce niż lekarz czy psychoterapeuta z tytułem doktora bo przeciętny Polak ma wszystko w d.. Szkoły niestety nie uczą kreatywnego myślenia. Taka mentalność ludzka, większość jest od stukania młotkiem bo im tak po prostu wygodnie, byle napisać jakiś doktorat czy zrobić certyfikacje a potem klepać przez 50 lat w kółko to samo… W XXI wieku zdrowy człowiek może zostać zatknięty w szpitalu psychiatrycznym na 10 lat i wszyscy się cieszą, sąd że to biegli, biegli że sąd interes się kręci powstają coraz to nowe konferencje sympozja prace naukowe na temat psychologii i psychiatrii pieniądze lecą a szary człowiek cierpi a na koniec okazuje się że wszystko przez pieniądze. Bo psychiatria jest niedofinansowana dajcie więcej pieniędzy a wszyscy będą zdrowi…

  6. Gość
    Kwiecień 11, 2018

    Przeczytałam kiedyś krytykę pańskiej osoby, komentarz, coś w stylu: „byłem na spotkaniu z Witkowskim i zapytałem o skuteczność terapii psychoanalitycznej w leczeniu zaburzeń, a pan Witkowski nie chciał mi odpowiedzieć, a potem tylko rozmawiał o CBT w kółeczku wzajemnej adoracji kilku/iluśtam zwolenników tej terapii”.

  7. XYZ
    Kwiecień 25, 2018

    Reformatorzy zawsze źle kończą. Dziwi mnie to że Pan T. Witkowski nie został jeszcze spalony na stosie ani wygnany z miasta. W obecnych czasach stosowane są też inne formy represji jak np. pisanie zbiorowych petycji co do usunięcia z uczelni osób głoszących niewygodne tezy, natomiast osoby nie wygodne politycznie można zamknąć w więzieniu. Słyszałem też o przypadkach detencji sądowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 118 obserwujących.

%d blogerów lubi to: