W obronie rozumu

Hochsztaplerka na kozetce

To tytuł artykułu, który ukazał się 27 sierpnia, 2018 roku w tygodniku „PRZEGLĄD”, a przy powstawaniu którego miałem przyjemność współpracować z jego autorką – redaktor Katarzyną Wierzbicką. Problemy poruszane w mojej ostatniej książce „Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach” artykuł przybliża z dziennikarskiej perspektywy. Zapraszam do lektury!

Coraz więcej Polaków korzysta z psychoterapii, tymczasem nie ma przepisów, które chroniłyby ich przed nadużyciami

C., psychoterapeutka z Warszawy, anonsuje się m.in. jako „trener, coach i hipnodietetyk”, pomagający w radzeniu sobie z dysleksją, „konfliktami wewnętrznymi” i brakiem motywacji do nauki języków obcych. Na stronie internetowej oferuje indywidualne podejście do klienta, łączące „coaching, hipnoterapię (…), techniki NLP, EFT, edukację psychodietetyczną, radiestezję i pracę z dźwiękiem”. To jednak nie wyczerpuje katalogu metod stosowanych przez C., w „Akademii Neurocoachingu” możemy bowiem wraz z C. „wybrać się w fascynującą podróż w głąb swojego umysłu, by dowiedzieć się, jak działa i odkryć w nim (…) drzemiące talenty” – oczywiście nie za darmo.

Z. „od 20 lat (…) korzysta z bogatych tradycji, m.in. buddyzmu, zen, qiqong, dzogczen”. „Najgłębszym procesem terapeutycznym, jakiemu podlegamy, jest życie – przekonuje sentencjonalnie psychoterapeuta z Częstochowy. – Od każdego z nas zależy, jak głęboka będzie ta terapia… jak głęboko wnikniemy w proces zwany życiem”, czytamy na stronie.

Z kolei L., przedstawiająca się jako „psychoterapeuta, psycholog i seksuolog”, deklaruje chęć podejmowania się spraw wyjątkowo „trudnych i zawikłanych”, w szczególności poleca opracowaną przez siebie, „skuteczną terapię homoseksualizmu”: „Moim szczególnym osiągnięciem jest opracowanie autorskiej, skutecznej terapii homoseksualizmu opartej na połączeniu terapii indywidualnej i rodzinnej – pisze psychoterapeutka z Warszawy. – Niewielu terapeutów potrafi skutecznie przeprowadzić taką terapię!”.

„Zajrzenie w głąb siebie”, służące uruchomieniu „ukrytego potencjału naszego umysłu”, „naukowo potwierdzone metody”, „indywidualne podejście” czy „podświadomość” to wyrażenia, których wręcz nie wypada nie użyć, anonsując usługi psychoterapeutyczne. Używają ich również C., Z. i L. Padają nobliwe i mniej znane nazwiska oraz specjalistycznie brzmiące nazwy metod, sporym powodzeniem cieszy się prefiks neuro- , przymiotniki tworzone od niemieckich nazwisk i skróty, np. NPD, EFT, PPS. Jeśli w literaturze metody nie ma, oznacza, że jest ona „autorska”. Pośród neurocoachingów, hipnoz i warsztatów w znajdowaniu szczęścia, co jakiś czas pojawiają się metody mniej rewolucyjne: terapia behawioralno-poznawcza, systemowa czy Gestalt. Jednak niewprawne ucho laika odbiera je wszystkie jako kakofonię niezrozumiałych dla siebie dźwięków.

– Problem polega na tym, że termin psychoterapia jest bardzo pojemny – mówi psycholog dr Tomasz Witkowski, autor dwutomowej „Zakazanej psychologii” i wydanej niedawno „Psychoterapii bez makijażu”. – Trudno jest porównywać pracę coacha, który sprzedaje ludziom recepty na rozwój osobisty, z psychoterapią prowadzoną w szpitalu psychiatrycznym z ludźmi chorymi np. na depresję. To jak włożyć do jednego worka chirurga i pedikiurzystę tylko dlatego, że obaj używają skalpela i dezynfekują narzędzia.

Z prawnego punktu widzenia stosujący hipnozę neurocoach i certyfikowany psychoterapeuta behawioralno-poznawczy reprezentują tę samą grupę zawodową. Rozporządzenie ministra zdrowia z listopada 2013 r. definiuje wprawdzie psychoterapeutę jako lekarza lub magistra wybranych kierunków studiów (nie tylko psychologii, także innego kierunku społecznego lub humanistycznego), który ukończył lub jest w trakcie trwającego przynajmniej cztery lata szkolenia podyplomowego przygotowującego do zawodu i zakończonego uzyskaniem odpowiedniego certyfikatu. Kłopot w tym, że ustawy o zawodzie psychoterapeuty w Polsce nie ma. Brakuje zatem również ogólnie obowiązujących standardów prowadzenia psychoterapii.

Ministerstwo nie określa też jednostek uprawnionych do kształcenia przyszłych psychoterapeutów. Teoretycznie taką jednostką powinno być stowarzyszenie psychoterapeutyczne reprezentujące wybraną szkołę psychoterapii. Takie stowarzyszenie może jednak założyć każdy, poszerzając tym samym gamę szkół psychoterapeutycznych praktykowanych w Polsce i otwierając sobie drogę do kształcenia przyszłych psychoterapeutów.

– Dla nas też jest to duży problem – przyznaje Natalia Żuk-Michałowska, psychoterapeutka pracująca w nurcie Gestalt. – W środowisku informujemy się nawzajem o pseudoterapeutach i pseudosuperwizorach. Dla ustawodawcy różnicy nie ma.

Zdarza się bowiem, że osoby zakładające stowarzyszenia pseudopsychoterapeutyczne szkolą swoich ludzi. A potem ci ludzie wystawiają pseudorekomendacje kolejnym. Niektórym superwizorom zdarza się wydawać rekomendację dla świętego spokoju. A bywa też i tak, że psychoterapeuci wykluczeni ze stowarzyszenia wciąż wykonują swój zawód, wiedząc, że nic im za to nie grozi. Ustawa mogłaby uregulować te problemy, chroniąc jednocześnie uczciwych psychoterapeutów i osoby korzystające z psychoterapii.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 35/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

 

Więcej na temat podobnych problemów przeczytasz w książce „Psychoterapia bez makijażu. Rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach.”

 

Reklamy

10 comments on “Hochsztaplerka na kozetce

  1. Marta Alicja Trzeciak
    Sierpień 31, 2018

    Książkę już mam i zabrałam się do lektury – tyleż przyjemnej, co przerażającej.

    Panie Tomaszu, czy dotarł do Pana mój komentarz zamieszczony w odpowiedzi na ostatni Pana post? Pisałam tam między innymi o znalezieniu dla Pana nowego potencjalnego „źródełka” dotyczącego zjawiska samobójstwa wśród zwierząt.

    • Tomasz Witkowski
      Sierpień 31, 2018

      Oczywiście! Dziękuję bardzo! Nawet na niego odpisałem 😉

      • Marta Alicja Trzeciak
        Sierpień 31, 2018

        O! A u mnie widnieje informacja, że komentarz czeka na moderację. Bo my pewnie o innym komentarzu teraz myślimy. Ja mam na myśli ten, który Panu dodałam 24 sierpnia do wpisu dotyczącego „lekcji psychoterapii na sali sądowej”.

        Teraz to już nieistotne. 🙂 W każdym razie, tam Panu napisałam, że o samobójstwie zwierząt można przeczytać jeszcze w „Regule przetrwania” , ale jest to publikacja wydana przez Prószyńskiego w tym roku, a napisana latach 70. XX wieku (!). Część rzeczy jest przez to nieaktualna. Między innymi: autor pisze o tajemniczej substancji przypominającej hormon, a wywołującej uczucie senności u ludzi i zwierząt. A chodzi mu, jak dziś już wiemy, o melaninę. 🙂 Takich przykładów jest sporo, co oczywiście nie oznacza, że obserwacje etologiczne są poczynione w błędny sposób. Pozdrawiam!

  2. robrac
    Wrzesień 2, 2018

    Panie doktorze, gratuluję Panu wytrwałości w tropieniu pseudonaukowej hochsztaplerki i dziękuję za walkę z wszechobecną w wielu dziedzinach hipokryzją. Zalew bzdury i ściemy wydaje się nieodparty, a rzesze wszelkiej maści kołczów, domorosłych specjalistów od wszystkiego i postmodernistycznych celebrytów rozpowszechniających brednie rosną w postępie geometrycznym. Potrzebne są działania, które stanowią choćby niewielką przeciwwagę dla tego trendu. Cieszę się, że podejmuje Pan również kwestie związane z edukacją, która nie jest wolna od ideologicznego chciejstwa i bełkotu. Pozdrawiam serdecznie.

    • Tomasz Witkowski
      Wrzesień 3, 2018

      Dziękuję za miłe slowa

    • Michał
      Wrzesień 5, 2018

      „postmodernistycznych celebrytów? ojjj:) to już chyba niebezpieczny grunt, bo chcąc nie chcąc zahaczający już lekko o politykę. Mam wrażenie że dziś wszyscy jesteśmy już w jakimś stopniu zaczadzeni myślą postmodernistyczną.

      • robrac
        Wrzesień 5, 2018

        Mało co może być apolityczne, a już ktoś chętny może polityki dopatrzeć się w każdej wypowiedzi, niezależnie od intencji autora. A postmodernizmem dotknięci jesteśmy rzeczywiście wszyscy, tyle, że nieliczni zdają sobie z tego sprawę. Ze znaczenia tego słowa, zwłaszcza w jego podstawowym znaczeniu, nieskażonym politycznie, zresztą także… Używając tego określenia miałem na myśli ludzi, którzy podpierając się autorytetem nauki, gotowi są na każdy bełkotliwie brzmiący, często wewnętrznie sprzeczny wywód, byle zaistnieć.

      • Michał
        Wrzesień 6, 2018

        Panie robrac:)
        Ja osobiście dość sporo o tym oglądam i czytam, choć chyba nie powinienem. Cały problem można by podsumować chyba jednym słowem: korupcja. Chodzi o korupcję w anglosaskim znaczeniu, rozumianą szerzej niż tylko finansowo.

        Wydziały humanistyczne zostały po prostu przez pewnego rodzaju ludzi, pewnego rodzaju sposób myślenia skorumpowane….ale chyba nie ma sensu tego wątku rozwijać.

  3. sky
    Wrzesień 4, 2018

    Kłaniam się,

    Bardzo cenne i niezmiennie aktualne są uwagi Pana Dr., dziękuję za zaangażowanie.

    Studiując równolegle medycynę i psychologię zwróciłem uwagę na rozziew w podejściu do prawdy na tych obu kierunkach. Studentów medycyny edukuje się kategorycznie, w duchu „jak jest”, tzn. tego co współcześnie przyjęte jest za prawdziwe w sposób bezsprzeczny. Nie ma różnych „szkół medycyny” – jest jedna i spójna. Na historii medycyny przedstawiane są dawne, błędne i sfalsyfikowane koncepcje chorób i ich leczenia, obecne współcześnie na rynku „usług prozdrowotnych” pod różnymi mądrzebrzmiącymi dla laika nazwami marketingowymi (np. „medycyna” holistyczna, naturalna, komplementarna, manualne i wszelkie *-terapie). Dla lekarza (poza obecną i w tej grupie garstką wydwigroszy) nie ma możliwości pogodzenia dziwactw o udowodnionej nieskutecznosci z etyką zawodową. Medycyna jest jedną, prawdziwa. Reszta to oszustwo.

    W przeciwieństwie do tego na zajęciach z psychologii roi się od koncepcji „autorskich”, „szkół” i „podejść”, które choć niejednokrotnie wzajemnie się wykluczające – koegzystują równolegle pod jednym dachem. To, że ktoś oferuje klientom szukającym pomocy psychoterapeuty rozmaite pseudonaukowe brednie z kręgów astrologii, ezoteryki czy jej iteracji formułowanej pseudonaukowym językiem (casus Pana Zięby) powinno postawić kluczowe pytanie o prawdziwość całej reszty teorii, akceptowanych w kręgach psychologii „fachowej” czy „akademickiej”. Człowiek, który toleruje wbrew logice jawne sprzeczności szybko staje się niezdolny do należytego posługiwania się rozumem. Zresztą badania powtarzalności, reprodukowalnosci obrazują kryzys tej „dziedziny”, casus Zimbardo.

    Być może warto wrócić do podstaw kształcenia medycznego, zaś psychologia powinna być tylko jedną ze specjalizacji? Psychiatria zaburzeń lżejszych? Jeśli dentysta, aby leczyć próchnicę zębów musi ukończyć studia niemal medyczne, to „fachowiec od ludzkiej psychiki”, z całym szacunkiem dla skomplikowanych kwestii uzębienia – tymbardziej.

    Pozdrawiam
    TS

    • Tomasz Witkowski
      Wrzesień 16, 2018

      Dziękuję za miłe słowa i za przedstawienie punktu widzenia studenta obojga kierunków. To bardzo cenne, bo prawdopodobnie studenci psychologii nie mają pojęcia o tym, jak wyglądają studia medyczne i vice versa. A może by Pan napisał o tym jakiś obszerniejszy tekst? Chętnie zamieszczę go na blogu. Dla czytelników Pan może być bardziej wiarygodny niż ja.
      Jedna uwaga – studia medyczne nie zastąpią studiów psychologicznych (choć wiedza z zakresu fizjologii człowieka powinna stanowić bardzo ważny przedmiot na tych studiach). Jest co robić przez 5 lat, żeby poznać tę właściwą (evidence based) psychologię i żeby poznać obszary, co do których nasza wiedza jest marna, a co może uchronić się przed pochopnym zapuszczaniem się na nie. To, że prowadzący oferują autorskie pojęcia i niesprawdzone koncepcje, to wyłacznie wynik ich lenistwa, umysłowego bałaganiarstwa i źle pojętej tolerancji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 116 obserwujących.

%d blogerów lubi to: