W obronie rozumu

CHARAKTERY – 11 lat hipokryzji

Dokładnie 11 lat temu w magazynie Charaktery ukazał się artykuł autorstwa Renaty Aulagnier zatytułowany Wiedza prosto z pola zawierający kompletne pseudonaukowe bzdury. W rzeczywistości autorem artykułu byłem ja sam, a swoją prowokacją chciałem zwrócić uwagę, na fakt, że czasopismo to, mimo utytułowanej Rady Naukowej i wielokrotnych zapewnień o naukowym podejściu do prezentowanych treści, karmi czytelników pseudonaukową papką.[1]

Po zdemaskowaniu przeze mnie prowokacji posypały się na moją głowę gromy. Większość oskarżeń kierowanych pod moim adresem miała charakter etyczny. Szybko zasłużyłem sobie na miano oszusta, specjalisty od manipulacji (możecie o tym przeczytać nawet w Wikipedii), porównywany byłem do agentów ABW, CBA, CIA.  Jednocześnie redakcja Charakterów wykreowała swój obraz jako ofiary tego niecnego manipulanta, zapewniając swoich czytelników, że dołożą wszelkich starań, aby uniknąć wprowadzania w błąd swoich czytelników. Czy spełniła swoje obietnice?

Cóż,  przez 11 lat nie opublikowali sprostowania merytorycznego zawartych w artykule bzdur. Przez 11 lat od zdemaskowania przeze mnie prowokacji numer czasopisma zawierający bzdurny artykuł jest w ciągłej sprzedaży (http://sklep.charaktery.eu/charaktery-10-2007.html). Zamawiając egzemplarz Charakterów z października 2007 roku nie znajdziecie ani w kopercie, ani w samym czasopiśmie jakiegokolwiek sprostowania. Szafarze ocen moralnych zachłystujący się swoim oburzeniem nie mają najmniejszych skrupułów, aby przez 11 lat wprowadzać w błąd kolejnych czytelników skwapliwie przyjmując po 7 złotych za egzemplarz tego stęchłego numeru. Sprawdziłem to dokładnie i opisałem ponad dwa lalta temu na swoim blogu w poście zatytułowanym Pecunia non olet

To jednak nie koniec hipokryzji. Kiedy dowiedziałem się o tym, że Charaktery nadal bez jakiegokolwiek sprostowania sprzedają ów archiwalny egzemplarz, przesłałem do większości członków rady naukowej Charakterów oraz do uczonych zaangażowanych wówczas w dyskusję nad prowokacją.[2]  Na dwadzieścia kilka wysłanych wiadomości otrzymałem tylko dwie odpowiedzi. Jeden z autorów zapewniał, że myśli podobnie jak ja, drugi oświadczył, że porozmawia o tej sprawie z innymi członkami rady naukowej.

Historia ta nie byłaby pełna bez refleksji sprzed wielu lat:

W czasach, gdy wszystko spadło w cenie – i honor i mądrość i odwaga – gdzie skryć się przed zgrają napastliwych? Jak uchronić siebie przed śmieciarzami dusz zaludniającymi ekrany, stronice gazet i książek?

Bogdan Białek, redaktor naczelny „Charakterów”

[1] Czytelnicy, którzy nigdy o mojej prowokacji nie słyszeli, mogą przeczytać więcej na jej temat tutaj: http://www.tomaszwitkowski.pl/dawny-blog/page0.html

[2] Dyskusji tej poświęcono cały 4 numer Psychologii Społecznej z 2008 roku.

Reklamy

5 comments on “CHARAKTERY – 11 lat hipokryzji

  1. Dorota
    Październik 1, 2018

    Trudno założyć, że środowisko naukowe wokół Charakterów zmieni jeszcze stanowisko. Bardziej martwi, że przez te wszystkie lata środowisko niezwiązane z czasopismem, nie potrafiło zintegrować działań, aby walczyć z pseudonauką. Pana osamotnienie w tej sprawie jest słabą wizytówką dla polskiej psychologii naukowej. Ale może jestem zbyt surowa lub nie znam pewnych faktów.

    • Tomasz Witkowski
      Październik 1, 2018

      Jest kilku psychologów w Klubie Sceptyków Polskich (www.sceptycy.pl), którzy dzielnie mi pomagają, ale rzeczywiście trudno mówić o integracji działań psychologów, szczególnie tych znaczących. Zapraszam do współpracy z KSP.

  2. nic_nowego
    Październik 1, 2018

    „Witkowski udowodnił zatem, że rada naukowa czasopisma Charaktery jest albo ciałem fikcyjnym, albo też jest niekompetentna, co zresztą ze względów praktycznych na jedno wychodzi. Ma więc to czasopismo status taki sam, jak Wróżka.”
    Z http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/10/Prowokacja-w-pismie-Charaktery.html

  3. nic_nowego
    Październik 1, 2018
    • Tomasz Witkowski
      Październik 1, 2018

      Dobrym obyczajem i wymogiem prawa prasowego jest zamieszczenie sprostowania w przypadku opublikowania nieprawdziwych informacji. Takie sprostowanie merytoryczne nigdy się nie ukazało pomimo moich nalegań. W prowokacyjnym artykule tylko część informacji była nieprawdziwa, część natomiast była plagiatem popełnionym przez redakcję. To również nie zostało nigdy sprostowane ani wyjaśnione. Gdyby list od redakcji od biedy uznać nawet za rodzaj sprostowania, to fakt, ze numer z prowokacyjnym artykułem jest sprzedawany nawet bez dołaczenia tego listu (który w mojej opinii jest kiepską formą samousprawiedliwiania się) jest drwiną z czytelników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Informacja

This entry was posted on Październik 1, 2018 by and tagged , , , , , .
Reklamy

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 121 obserwujących.

%d blogerów lubi to: