W obronie rozumu

Błogosławieni, którzy nie czytali, a wiedzą! – zwięzły poradnik dla hejterów

„Zakazana psychologia. O cnotach, przywarach i uczynkach małych wielkich uczonych” to już trzynasta moja książka. Podobnie jak przy publikacji pięciu poprzednich i wielu moich artykułów cierpię męki, kiedy widzę pobrużdżone czoła moich krytyków od lat odkrywających na potrzeby chwili, setki razy sprawdzone stare metody deprecjacji ludzi, którzy wykonali jakąś pracę (o wymiarze dla owych krytyków najczęściej niewyobrażalnym). Co prawda temu wysiłkowi umysłowemu towarzyszy satysfakcja i rodzaj samozachwytu nad własną „błyskotliwością”, ale są one dość przelotne, dlatego uznałem, że po raz kolejny ulżę Wam publikując ponownie krótki podręczny katalog takich metod. Ulżę też sobie – nie będę musiał czytać Waszych oskarżeń – wystarczy, że wymienicie mi swoje ulubione numery.

A. Sposoby ogólne (dla wszystkich):

  1. Przede wszystkim zacznijcie jak najszybciej i nie przejmujcie się faktem, że nie widzieliście książki na oczy. Najlepsi z Was skrytykowali książkę już w momencie, kiedy tylko autor wyjawił zamysł jej napisania. Im szybciej zaczniecie, tym więcej osób zniechęcicie do jej lektury. Błogosławieni, którzy nie czytali, a wiedzą!
  2. Nie czytajcie książki, bo to strata czasu. Wybierzcie sobie jakąś publiczną wypowiedź autora, wyjmijcie ją z kontekstu i na jej podstawie krytykujcie, to co robi – to naprawdę sprawdzony i skuteczny sposób. Większość odbiorców Waszej krytyki też nie czyta grubych książek, a jedną wypowiedź może nawet zapamięta.
  3. Nie przejmujcie się tym, że książka zawiera odniesienia do ogromnej liczby wyników badań. Nazwijcie to, co przez kilka lat robił jej autor jego POGLĄDAMI i atakujcie! Z faktami czasem trudno dyskutować, z poglądami uda się to bezsprzecznie.
  4. Korzystajcie z emocjonalnego języka. Nazwijcie pracę autora KRUCJATĄ, WOJNĄ lub ATAKIEM. Od razu znajdziecie się po właściwej stronie jako ktoś, kto przeciwstawia się przemocy, a autor będzie musiał się tłumaczyć.
  5. Dokonujcie zgeneralizowanych ocen moralnych stwierdzając na przykład, że to, co robi autor jest ZŁE. Uzasadnienie nie musi być wyrafinowane, wystarczy, że stwierdzicie np. „bo zniechęca innych do korzystania z pomocy”. Nie obawiajcie się, że ktoś sprawdzi czy macie podstawy, żeby nazywać to, czego bronicie pomocą a nie przemocą (do tej pory nikt tego nie próbował zrobić). Stwierdzenie, że ktoś zniechęca innych do szukania pomocy ma tak silny wydźwięk moralny, że odbiorca Waszej krytyki będzie od razu przygotowany na kolejną ocenę np. „to, co robi autor powoduje, że ma krew na rękach!”. Prawda, że mocne?
  6. Stawiajcie głośno pytanie: CO AUTOR PROPONUJE W ZAMIAN? Nie, nie przejmujcie się, że ktoś odkryje głupotę tego pytania i odwróci je pytając Was dlaczego mielibyśmy szukać zamienników przemocy wobec kobiet, korupcji, nadużywania seksualnego dzieci itp. Wierzcie mi, że zadziała wdrukowany w mózgi Waszych odbiorców dogmat, że nic, nie może być lepsze od czegoś.
  7. Bez względu na ogrom przytaczanych przez autora faktów, powinniście stanowczo stwierdzić, że POTRZEBNA JEST DALSZA DYSKUSJA. Nawet jeśli nie znacie żadnych faktów, albo wypowiecie dowolnie idiotyczne twierdzenia, kompletnie sprzeczne z prawidłowościami matematyki, logiki, prawami chemii, wynikami prowadzonych przez dziesięciolecia badań, broniąc ich i będąc w narożniku, pozbawieni jakichkolwiek argumentów powinniście bezwzględnie stwierdzić – „nie można tak jednoznacznie czegoś przekreślać, z pewnością potrzebna jest dalsza rzeczowa dyskusja na ten temat”. Dzięki temu znowu dokonuje się cudowna przemiana niedouczonego ignoranta w osobę otwartą na argumenty, skłonną do kompromisu i ugodową, a osobnika wykształconego i wyposażonego w wiedzę przeobraża w zamkniętego na dyskusję i pozbawionego tolerancji fanatyka. Aby to przeobrażenie wzmocnić, warto jeszcze rzeczowe argumenty nazwać DOGMATYCZNYMI, choćby nawet to określenie miało dotyczyć twierdzeń matematycznych lub innych dobrze znanych praw odkrytych przez naukę.
  8. Kiedy już naprawdę nie będziecie wiedzieli co powiedzieć, przybierzcie wyraz intelektualnej troski, pokiwajcie głową i z wyrazem zatroskania oznajmijcie: SZKODA, ŻE NIEMOŻLIWA JEST KONSTRUKTYWNA DYSKUSJA…

B. Sposoby personalne (mające doprowadzić do nokautu):

  1. NAJWYRAŹNIEJ FACET MA ZE SOBĄ JAKIŚ PROBLEM. Ta prosta diagnoza o oczywistych implikacjach bywa twórczo modyfikowana na różne sposoby.
  2. I wreszcie na zakończenie możecie przypisać autorowi najbardziej niecne motywy, jakie nim kierują – chciwość, mściwość, narcyzm, zawiść i co tylko jeszcze zagra w duszy rozgrzanego hejtera. Pamiętajcie, im więcej błota rzucicie, tym więcej go przylgnie!

Zamieszczone wyżej wskazówki zostały sporządzone na podstawie wielu lat doświadczeń w roli obiektu intelektualnego hejtu. Wiele z tych uwag przedstawiłem bardziej lub mniej obszernie w swoich poprzednich tekstach. Odsyłam do nich najbardziej przenikliwych hejterów.

NIEZBĘDNIK DZIESIĘCIOPROCENTOWEGO INTELEKTUALISTY

PAMIĘTAJ, KONTAKT Z TERAPEUTĄ MOŻE ZOSTAĆ UŻYTY PRZECIWKO TOBIE

CO W ZAMIAN? SZKIC O KRYTYCZNYM MYŚLENIU

JAK KRYTUKOWAĆ „PSYYCHOTERAPIĘ BEZ MAKIJAŻU”? – ZWIĘZŁY PORADNIK DLA HEJTERÓW

Reklamy

2 comments on “Błogosławieni, którzy nie czytali, a wiedzą! – zwięzły poradnik dla hejterów

  1. Leszek Kubicki
    Sierpień 4, 2019

    Panie Tomaszu jest pan Mistrzem. Jestem w zawodzie od ponad 20 lat. Dzięki panu myślę że szkodzę mniej 😉 Kiedyś dokonam rytualnego spalenia dyplomu psychologa i zostanę drwalem. Pozdrawiam i dziękuję. Jest pan naprawdę wielki

    niedz., 4 sie 2019, 22:14 użytkownik W obronie rozumu napisał:

    > Tomasz Witkowski posted: „”Zakazana psychologia. O cnotach, przywarach i > uczynkach małych wielkich uczonych” to już trzynasta moja książka. Podobnie > jak przy publikacji wielu poprzednich cierpię męki, kiedy widzę pobrużdżone > czoła moich krytyków od lat odkrywających na potrzeby ch” >

  2. Michał
    Sierpień 5, 2019

    Niestety niezbędnik niekompletny. Ja z doświadczenia mogę napisać, że taki najczęstszy argument z dyskusji gdzie przewijała się Pana książka, to argument że nie jest Pan terapeutą, więc nic nie wie o terapii i nie wolno Panu w zasadzie nic na jej temat pisać. Tylko praktycy mogą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Reklamy

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 138 obserwujących.

%d blogerów lubi to: