W obronie rozumu

Żniwa pseudonauki – wywiad dla tygodnika PRZEGLĄD

 

Zapraszam do lektury wywiadu, który przeprowadziła ze mną red. Katarzyna Wierzbicka, a który ukaże się w w PRZEGLĄDZIE nr 42/2019

 

 

 

Jeśli jakaś przełomowa metoda została stworzona przez jednego człowieka, to już jest to podejrzane

Dr Tomasz Witkowski – psycholog, sceptyk, popularyzator nauki. Współzałożyciel Klubu Sceptyków Polskich, zajmującego się m.in. demistyfikacją pseudonaukowych teorii. Autor m.in. „Psychoterapii bez makijażu” oraz serii „Zakazana psychologia”, której trzeci tom trafił do księgarń

Według badania opinii „HealthWave” sprzed miesiąca, co czwarty Polak nie wierzy w medycynę konwencjonalną, a aż 10% uważa, że szczepionki są szkodliwe. Co więcej, lekarz jest uznawany za autorytet w sprawach zdrowotnych równie często, co Ewa Chodakowska. W swoich książkach analizuje pan podobne przekonania w kwestii zdrowia psychicznego. Co takiego się stało, że przestaliśmy ufać autorytetom?
– Myślę, że zaważyło tu kilka kwestii. W 1969 r. opublikowana została książka pt. „Psychologia samooceny”. Jej autor, Nathaniel Branden, starał się w niej udowodnić, że wysokość samooceny jest najważniejszym czynnikiem w kształtowaniu osobowości człowieka. Według niego sukces szkolny, powodzenie zawodowe i zachowanie miało zależeć głównie od samooceny. Książka spotkała się z ogromnym uznaniem, mimo że na postawione w niej tezy nie było dowodów empirycznych, potwierdzały je jedynie dane anegdotyczne. Przekonanie o dobroczynnym wpływie wysokiej samooceny dokonało prawdziwego przewrotu głównie w edukacji. Przełożyło się bowiem na oczekiwanie szacunku do wszelkich indywidualnych przekonań – od tamtego czasu jesteśmy uczeni, że nasze poglądy są wartościowe jedynie dlatego, że są nasze, że mamy do nich prawo i nikt nie może się z nas naśmiewać. Rzecz w tym, że nauka jest kwestią nie opinii, a dowodów. Tymczasem tezy naukowe przestały być przez przeciętnych ludzi weryfikowane według ich zgodności z rzeczywistością, stały się sprawą wiary czy indywidualnych przekonań. Do tego doszła moda na filozofię New Age, poszukiwanie własnej drogi, itd. To wszystko sprawiło, że kiedy dziś ktoś publicznie głosi nonsens, czujemy się w obowiązku ten nonsens tolerować – nawet wtedy, kiedy jest on niebezpieczny dla innych, jak np. przekonanie o szkodliwości szczepionek.

Działa to w obie strony: przedstawiciele instytucji odpowiadających za wiarę, nie naukę, przedstawiają swoje poglądy jako niepodważalne fakty. A czy nie jest tak, że nauka jest po prostu zbyt trudna dla laików? Być może uciekanie się do tego, co alternatywne, wynika z rodzaju poczucia odrzucenia przez autorytety i elitarności wiedzy naukowej.
– To prawda, że nauka jest trudna, jednak jej zagadnienia mogą być wytłumaczone w zrozumiały dla laika sposób. Niestety, naukowcy mówiąc o niej, często posługują się niezrozumiałym żargonem, choć popularyzacja wiedzy jest przecież jednym z trzech obowiązków uczonych, obok prowadzenia badań i nauczania studentów. W Polsce przez całe dziesięciolecia nie dość, że nie przykładano wagi do popularyzacji nauki, ale wręcz takie próby traktowano pogardliwie, a ci, którzy je podejmowali, spotykali się z kpinami. Zresztą działalność popularyzatorska zwyczajnie się nie opłaca w polskim systemie akademickim – rzadko uzyskuje się za nią dodatkowe punkty. Ciągle jeszcze panuje przekonanie, że żeby nauka była nauką, musi być opowiedziana językiem niedostępnym dla przeciętnego człowieka.

„Prędzej złodziej przyzna się, że ukradł, niż profesor, że głupstwo powiedział” – ten cytat z Fredry przytacza pan przed jednym z rozdziałów swojej książki. A może ten żargon jest rodzajem zabezpieczenia? W końcu im mniej osób zrozumie jakąś hipotezę, tym mniej będzie z nią dyskutować.
– Rzecz w tym, że zamykając się na laików, uczeni pozostawiają większe pole do działania hochsztaplerom, którzy mówią językiem znacznie bardziej przystępnym. I tak twierdzą na przykład, że istnieje terapia lecząca jednocześnie autyzm, zespół Downa i porażenie mózgowe, choć są to zaburzenia o trzech zupełnie oddzielnych i niezwiązanych ze sobą przyczynach. Jednak to tacy oszuści prędzej trafią do tzw. zwykłego człowieka niż naukowiec, który gardzi popularyzowaniem wyników swoich badań.

To, że oszuści głoszą niezgodne z rzeczywistością przekonania, nazywając je faktami, nie jest jednak tak niepokojące, jak to, że wiedza potoczna traktowana jest jako oczywistość np. na uniwersytetach.
– Zgadza się. Przykładem takiej hipotezy jest chociażby tzw. test Rorschacha: chodzi o tablice z symetrycznymi plamami atramentowymi, które pokazuje się badanemu, prosząc go o podanie skojarzeń mających być podstawą do analizy jego osobowości i diagnozy zaburzeń psychicznych. Ta metoda nigdy nie uzyskała potwierdzenia swojej wartości diagnostycznej w badaniach, co opisuję w „Zakazanej psychologii”. Mimo to jest ona wciąż używana przez niektórych psychologów, do tego przez biegłych sądowych. A zatem wyniki takiego „badania” mają wpływ na decyzje sądu i wymierne przełożenie na ludzkie życie. Warto pamiętać, że eugenika także została stworzona przez uczonego i była traktowana poważnie przez wiele lat, stając się m.in. „naukową” podstawą nazizmu i przyczyniając się do przymusowej sterylizacji setek tysięcy ludzi.

Pełna wersja tekstu ukaże się w PRZEGLĄDZIE nr 42/2019

——————————————————————————————

O podobnych zagadnieniach więcej w mojej trylogii Zakazana PsychologiaZachęcam w szczególności do sięgnięcia po trzeci tom, który w czerwcu tego roku opuścił drukarnię.

 

ZAKAZANA PSYCHOLOGIA. 

O CNOTACH, PRZYWARACH I UCZYNKACH MAŁYCH WIELKICH UCZONYCH – TOM III

Kup książkę
Odwaga jest dzisiaj chyba w odwrocie. Także odwaga pisania, mówienia ale także odwaga konfrontowania się z argumentami innych. Czy bez takiej odwagi można prowadzić badania naukowe? Czy bez takiej odwagi możliwy jest rozwój? Książka, którą trzymasz w dłoni jest odważna, bo odważny jest jej Autor. Dlatego ją polecam. Przeczytaj, o ile jesteś odważny.
dr Tomasz Rozek, dziennikarz naukowy, autor vbloga „Nauka. To lubię”

Tomasz Witkowski od lat bierze pod lupę psychologię, przyglądając się jej dokonaniom z dużą dawką zdrowego sceptycyzmu. Potrafi przystępnie opisać zarówno błędy popełniane przez badaczy, jak i zawiłości naukowej statystyki czy działanie najnowszych technologii. Warto przeczytać i (krytycznie) przemyśleć!

Jan Stradowski, dziennikarz magazynu Focus i Radio TOK FM

Posłuchaj również rozmowy z autorem na temat trzeciego tomu z red. Hanną Zielińską:
Posłuchaj rozmowy z autorem na temat trzeciego tomu z red. Cezarym Łasiczką:
Przeczytaj recenzję na blogu:
Obejrzyj poprzednie rozmowy w Racjonalista.tv:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 157 obserwujących.

%d blogerów lubi to: