W obronie rozumu

O pandemii, mądrości i prognozach cz. III

Podobno ludzkość już bardzo wiele się nauczyła podczas ogłoszonej parę tygodni temu pandemii. Wśród tych zaskakujących lekcji z pewnością jest odkrycie faktu, że jesteśmy śmiertelni. Inną lekcją o kolosalnym znaczeniu (być może odebraną jedynie nieco zbyt późno), jest ta o znaczeniu we współczesnym społeczeństwie gwiazd piłki nożnej i naukowców. Popularne memy, udostępniane masowo w mediach społecznościowych, wyliczają podobnych lekcji i płynących z nich wniosków kilkanaście. A jednak lekcja, której ludzkość chyba nigdy się nie nauczy, dotyczy przewidywania przyszłości. Wygląda nawet na to, że czas pandemii nasilił motywacje ludzi do prognozowania. Przeczytałem ich w ostatnich tygodniach dziesiątki – prognozy ekonomiczne, polityczne, epidemiologiczne, społeczne, psychologiczne i filozoficzne. Dysponując nieco większym zasobem czasu niż zwykle z lubością je formułujemy mając w głębokiej pogardzie fakt, że wszystkie one są… nic niewarte. A pokazało nam to z uderzającą wyrazistością „małe wredne żyjątko” właśnie kilka tygodni temu. Sięgnijcie po jakąkolwiek prognozę sprzed listopada 2019 roku. Ile z nich ma dzisiaj jakąkolwiek wartość? Ile z nich przewidziało dzisiejszą sytuację? A jeśli prognozy formułowane dzisiaj są tyle warte, co te z wczesnej jesieni 2019 roku, to po co nadal je formułujemy?

Prognozowanie to jedna z funkcji nauki. Chyba ta najtrudniejsza. W świetnej książce Davida Mayersa Intuicja. Jej siła i słabość analizie poddana została wartość różnych prognoz naukowych. Wśród wielu różnych palmę pierwszeństwa dzierżą… prognozy pogody! Tak, tak, właśnie te wykpiwane, wyśmiewane prognozy meteorologiczne należą do najtrafniejszych wśród prognoz naukowych, pod warunkiem wszelako, że dotyczą kilku najbliższych dni. Im krótsze, tym trafniejsze. Prognozy długofalowe mają tę samą wartość, co obecne prognozy np. socjologiczne. Dość wysoką trafność uzyskują prognozy oparte na danych aktuarialnych, ale proszę mi wierzyć, w chórze obecnych proroków, poza opracowaniami niektórych epidemiologów, nie trafiłem na ani jedną wizję przyszłości sformułowaną na podstawie rzetelnie gromadzonych przez lata liczb.

W chórze wyroczni niepoślednie miejsce zajmują psycholodzy, psychoterapeuci i psychiatrzy. Wieszczą głównie traumę, depresję i mnóstwo zła, które wkrótce nas dosięgnie. Przewidują też wiele tłustych lat z tego powodu[1]. Jako przedstawiciel tej branży jestem szczególnie zażenowany formułowanymi wizjami przyszłości. Z dwóch względów. Pierwszym jest nieukrywana drapieżna pazerność. Drugim są dane, które upoważniają formułowanie prognoz wręcz przeciwnych. Gdybyście posłuchali błyskotliwego wystąpienia Dana Gilberta, które wygłosił podczas konferencji TED[2], przekonalibyście się, że ludzie którzy wygrali główny los na loterii (Gilbert mówi o 314 mln dolarów) po roku od wygranej są tak samo szczęśliwi, jak ludzie, których rok wcześniej dotknął całkowity paraliż nóg. Przypadek? Absolutnie nie. Gilbert przekonuje dalej:

Z badań w terenie i w laboratorium widać, że wygrana lub przegrana w wyborach, pozyskanie albo strata partnera, otrzymanie lub utrata awansu, zdanie lub oblanie egzaminu mają znacznie mniejszy wpływ, są mniej intensywne i długotrwałe, niż się oczekuje. Jak wynika z ostatnich badań, co mnie powaliło, wielkie traumy życiowe, od których minęło ponad trzy miesiące, z paroma wyjątkami, nie mają żadnego wpływu na samopoczucie[3].

Dlaczego tak się dzieje? Gilbert odpowiada po prostu: „Ponieważ szczęście możemy syntetyzować”, a nasze wykształcone w toku ewolucji mózgi świetnie realizują to zadanie[4]. Oczywiście, to o czym mówi Gilbert nie oznacza, że nie będziemy, przez jakiś czas, czuli się szczęśliwi po otrzymaniu głównej wygranej na loterii, że nie będziemy czuć się nieszczęśliwi po tym, jak dowiedzieliśmy się że już nigdy w życiu nie będziemy chodzić. Gilbert opowiada o naszym organizmie, jako o mechanizmie zaprogramowanym na odzyskanie równowagi emocjonalnej i stałego poczucia szczęścia. Jeśli zatem ktoś miałby dane po temu, aby formułować prognozy, to naukowcy tacy jak Gilbert, którzy te kwestie od dawna zgłębiają.

A jednak to nie takich prognoz słuchamy. Pilniej przysłuchujemy się prognozom złowieszczym, bo jak wykazali to w swoim artykule Roy Baumeister i jego współpracownicy – zło jest silniejsze niż dobro (Bad is stronger than good)[5]. Nadstawiamy więc ucha na kasandryczne wieści, szukamy zapowiedzi tych katastroficznych wizji w otaczającej nas rzeczywistości i… odnajdujemy! Podobnie jak student medycyny odnajduje u siebie symptomy większości chorób opisywanych w podręcznikach, a student psychologii przygotowując się do egzaminu z psychopatologii diagnozuje u siebie najcięższe zaburzenia psychiczne. A jeśli do tego uwierzymy w swoje diagnozy i spostrzeżenia oraz jak mantra powtarzane kłamliwe przekazy, że „nieprzepracowane problemy ujawnią się ze zwielokrotnioną siłą w przyszłości”, to biegniemy do psychoterapeuty chcąc nie chcąc potwierdzając złowróżbne przepowiednie. Tych z nas, którzy bronią się przed takimi rozwiązaniami, otoczenie poddawane intensywnej psycho-perswazji prędzej czy później złamie.

A oto moja prognoza, którą dorzucam do tych już sformułowanych: Część z nas umrze, niektórzy stracą swoich bliskich, wielu straci to, czego dorobili się w ciągu swojego życia. Będą pewnie i tacy, którym los nie oszczędzi kilku z tych trudnych doświadczeń, będących nieodłącznym elementem sytuacji, w której znalazł się dzisiaj cały świat. Większość z tych, którzy przeżyją w przeciągu paru miesięcy odzyska równowagę psychiczną. Niektórzy będą jeszcze przez wiele lat szukać jej w gabinetach psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów. Jak wielu trafi tam niepotrzebnie? Cóż, to kwestia skuteczności perswazji autorów kasandrycznych wizji. Dla nich to czas siewu nasion lęku i poczucia zagrożenia. Z tych nasion wyrosną przyszli pacjenci, którzy zapełnią ich gabinety.

Czy moja prognoza się sprawdzi? Nie mam pojęcia, podobnie jak nie mają pojęcia autorzy tych już sformułowanych. Być może większość z nas umrze? A może wyginie wirus, który nas gnębi? A może zdarzy się coś równie nieprzewidywalnego, jak pojawienie się tego „małego wrednego stworzonka”, którego nikt nie przewidział? Jedno wszak w tej prognozie jest pewne, bo nie dotyczy przyszłości, tylko prawidłowości – Większość z tych, którzy przeżyją w przeciągu paru miesięcy odzyska równowagę psychiczną.

Ludzie od tysięcy lat próbują okiełznać przyszłość. Robią to na dwa sposoby. Formułując prognozy i postępując według nich lub przewidując różne scenariusze i przygotowując się na nie. Głupcy stają się niewolnikami prognoz, które postawili lub w które uwierzyli. Ludzie mądrzy czekają przygotowani na to, co przyniesie przyszłość i nie żałują środków, które przeznaczają na zakup tratw ratunkowych, których nigdy nie wykorzystają, a jeśli podobna sytuacja będzie miała miejsce w przyszłości, ponownie wyposażą w nie swój statek.

[1] https://www.money.pl/gospodarka/psychologowie-szykuja-sie-na-5-intensywnych-lat-ludzie-beda-mieli-gigantyczne-traumy-6494456137000577a.html?fbclid=IwAR30ZCccsoEjKJ2CmjauAQpC2fA2eBD5zTojFhkTe8ZKyW_s3vvR_-DnUqs

[2] https://www.ted.com/talks/dan_gilbert_the_surprising_science_of_happiness?language=pl

[3] Ibid.

[4] O tym, jak ewolucja kształtowała nasze mózgi pod tym względem pisałem m.in. w poprzednim odcinku tego cyklu esejów: https://tomwitkow.wordpress.com/2020/03/28/o-pandemii-madrosci-i-ewolucji-cz-ii/

[5] https://assets.csom.umn.edu/assets/71516.pdf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Informacja

This entry was posted on 5 kwietnia, 2020 by and tagged , , , , , , .

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 169 obserwujących.

%d blogerów lubi to: