W obronie rozumu

Psychoterapia imitująca podejście oparte na dowodach. Cz. 3 Konflikt interesów

Czy przyszłoby ci do głowy czytelniku poważnie traktować opinie  producentów mięsa na temat diety wegetariańskiej? To pytanie zdaje się o tyle absurdalne, że pewnie producentom mięsa nawet do głowy by nie przyszło uzurpować sobie prawa do wchodzenia w rolę autorytetu w zakresie dietetyki.

Podobne opory mielibyśmy chyba aby zaufać sprzedawcy samochodu, który opisuje nam jego stan techniczny. Powszechnie darzymy podejrzliwością firmy farmaceutyczne próbujące sprzedać nam swoje wyroby. Dla upewnienia się, że producenci i sprzedawcy rzeczywiście oferują dokładnie to, co deklarują, powołaliśmy rożnego rodzaju inspekcje handlowe, rzeczników praw konsumenta, urzędy rejestracji produktów leczniczych i mnóstwo innych instytucji.

Caveat emptor! – Kupujący niechaj się strzeże! Ta stara, powszechnie akceptowana zasada, którą rozumie niemal każdy klient i sprzedawca, reguluje nasze relacje ekonomiczne od wieków. Zgodnie z nią darzymy pewną nieufnością tych, którzy chcą nam coś sprzedać. Oni z kolei trudzą się, aby zdobyć nasze zaufanie.

A jednak w stosunku do niektórych sprzedawców i dostawców usług komercyjnych robimy daleko posunięte ustępstwa od tej zasady. Wśród tych wyjątków poczesne miejsce zajmują psychoterapeuci. To oni mówią nam czy i co w zakresie zdrowia psychicznego, w jaki sposób i jak długo leczyć. Wypełniają okładki i wnętrza kolorowych magazynów, tygodników, a nawet prasy codziennej. To ich łagodne, ciepłe głosy w audycjach radiowych straszą nas konsekwencjami „nieprzepracowanej” traumy z dzieciństwa. Ich, pełne troski twarze pojawiają się na ekranach telewizorów wzbudzając niepokój pracoholików i tych, którzy doświadczają prokrastynacji, ludzi nadmiernie aktywnych seksualnie i tych oziębłych, że coś z nimi jest nie tak, jednocześnie wyciągając pomocną dłoń i podsuwając rozwiązanie. Mało tego, przekonali większość z nas, że jeśli sami nie jesteśmy terapeutami, a więc dostarczycielami takich komercyjnych usług, to nie możemy się nawet wypowiadać na ich temat. Uważam to za wielki sukces nie tylko komercyjny, ale i społeczny psychoterapeutów. Chyba tylko kapłani zapewnili sobie podobną pozycję.

Uprzedzając zastrzeżenia, warto stwierdzić od razu, że błędna jest tutaj analogia do roli lekarza jako eksperta w zakresie zdrowia. Lekarz korzysta z produktów firm farmaceutycznych i to on stoi na straży naszego interesu zdrowotnego dobierając odpowiednie leki. Lekarz decyduje, czy powinniśmy kontynuować leczenie u innego specjalisty, cy poprzez rehabilitację, dietę, zmianę trybu życia itd. Terapeuta, do którego trafimy niemal zawsze niepodzielnie staje się doradcą i dostawcą jednocześnie.

Dużo trafniejszą analogią jest model, który przedstawiła w rozmowie ze mną doświadczona psychoterapeutka i psycholog kliniczny Maja Filipiak. Jej zdaniem (a ja się pod tym podpisuję obiema rękoma), to psycholog kliniczny, który nie jest terapeutą powinien postawić diagnozę i na podstawie swojej wiedzy skierować nas na taką psychoterapię, jaka jest najbardziej skuteczna (evidence-based) w przypadku naszych problemów. W takim modelu pomocy bylibyśmy lepiej chronieni przed marketingowymi iluzjami pscyhoterapii.

Zasada caveat emptor obowiązuje nie tylko przy sprzedaży, lecz także w badaniach naukowych, które przecież mogą służyć tej sprzedaży w postaci owych dowodów, na których oparta jest oferowana usługa. To dlatego autorzy prac naukowych są zobowiązani do informowania redakcji i czytelników o ewentualnym konflikcie interesów. I tak, naukowiec pracujący w jakiejś firmie farmaceutycznej może opublikować artykuł na temat skuteczności produkowanych przez te firmę leków, ale czytelnik ma prawo o tym się dowiedzieć i samemu ocenić, czy praca tego naukowca może być wiarygodna.

Wygląda jednak na to, że psychoterapeuci nie tylko zdołali nas przekonać do zawieszenia zasady caveat emptor, ale także do konieczności informowania nas o potencjalnym konflikcie interesów. Grupa badaczy z Niemiec i Szwajcarii przeanalizowała 936 prac poświęconych efektywności psychoterapii opublikowanych w latach 2010-2013. Wybrali do dalszej analizy 95 prac przeglądowych spełniających najostrzejsze kryteria metodologiczne. To, czego poszukiwali w opublikowanych badaniach, to deklaracji ewentualnego konfliktu interesów. W przypadku 22 prac ich autorzy nie ujawnili finansowego konfliktu interesów, 4 dalsze prace nie ujawniały pozafinansowego konfliktu i jedna osobistego konfliktu interesów. W 15 przeglądach badań wnioski faworyzowały modalność, w której pracowali ich autorzy, ale ten fakt również nie został odnotowany. 27 prac przeglądowych uwzględniało inne prace badawcze ich autorów dając obraz efektywności psychoterapii zgodny z wnioskami z wcześniejszych prac, co może sugerować pewną tendencyjnosć konkluzji. Zdaniem autorów, w obszarze badań nad efektywnością psychoterapii brakuje transparentności w deklarowaniu wszelkich konfliktów interesów i zniekształceń wyników, a polityka wydawnicza czasopism publikujących te badania nie zapewnia obiektywnego spojrzenia na skuteczność psychoterapii.[1]

Jakkolwiek nieujawnione konflikty interesów badaczy-terapeutów nie mogą się równać skalą z tymi, które trafiają na pierwsze strony gazet ujawniając powiązania niektórych lekarzy czy polityków z koncernami farmaceutycznymi, to jednak systematycznie zniekształcają obraz efektywności psychoterapii. Trudno nawet powiedzieć, czy dzisiaj ten obraz jest bardziej transparentny, bo z tego co mi wiadomo, od czasu opublikowania omawianego przeglądu, nikt nie przeprowadził równie wyczerpującej analizy na ten temat. W polityce wydawniczej również nie nastąpiły jakieś rewolucyjne zmiany, które gwarantowałyby transparentność w tym zakresie. Z dużym prawdopodobieństwem i pewną ostrożnością można zatem przyjąć, że częstość deklarowania konfliktu interesów w obecnie publikowanych badaniach nad efektywnością psychoterapii, jest zbliżona do tej, jaką przedstawili autorzy omawianego przeglądu. A zatem – Caveat lector!

Komu można zaufać? To dość proste – wszystkim tym badaczom, którzy nie czerpią ani finansowych ani pozafinansowych korzyści z przedstawianych przez siebie wniosków. A jeśli mamy wątpliwości, jeśli wszystkich podejrzewamy o czerpanie „jakichś” korzyści, to sprawdźmy kto czerpie ich najmniej. W tej hierarchii wiarygodności, psychoterapeuci, którzy wywalczyli sobie wyłaczność do wypowiadania sie na temat tego co robią, powinni znaleźć się na samym dole drabiny, a wypowiadając się informować odbiorcę o swoim uwikłaniu w konflikt interesów.

Na zakończenie powinienem jeszcze przeprosić producentów mięsa, których przykładem posłużyłem się na wstępie. To przedsiębiorcy, którzy muszą dochować mnóstwa wymogów i przepisów, aby móc sprzedawać swoje produkty, poddawani są ciągłym kontrolom, a w przypadku, kiedy dopuszczą się nieprawidłowości ponoszą odpowiedzialność w postaci wysokich kar. Nic z tych rzeczy nie obowiązuje psychoterapeutów, którzy cieszą się nieskrępowanym brakiem odpowiedzialności w naszym kraju. Ponadto, jak zauważyłem wcześniej, producenci mięsa nie uzurpują sobie prawa do występowania w roli autorytetów w zakresie dietetyki. Dostawcy komercyjnych usług terapeutycznych zagospodarowali pole eksperckości do tego stopnia, że ktoś, kto nie utrzymuje się z podobnej działalności nie ma prawa do wyrażania swojego stanowiska, a jeśli je mimo wszystko wyrazi, piętnują go publicznie. Niniejszym szczerze przepraszam producentów mięsa za nieuzasadnione porównanie do psychoterapeutów.

[1] K. Lieb, J. von der Osten-Sacken, J. Stoffers-Winterling, N. Reiss, J. Barth, Conflicts of interest and spin in reviews of psychological therapies: a systematic review. „Medical Publishing and Peer Review Research”.

One comment on “Psychoterapia imitująca podejście oparte na dowodach. Cz. 3 Konflikt interesów

  1. Opos
    15 kwietnia, 2021

    Bardzo podoba mi się ten pomysł z „psychologiem klinicznym”, tzn. żeby była inna osoba, *niezależna od terapeuty*, która dba o bezpieczeństwo pacjenta, sprawdza czy terapia prowadzona jest prawidłowo i czy przynosi efekty. Za opiekę kogoś takiego warto jest dopłacić ekstra, to się bardzo szybko zwróci.

    Egzaminy na studia też prowadzone są przez osoby niezależne od nauczycieli. I to jest dopiero prawdziwy test.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Informacja

This entry was posted on 2 marca, 2021 by .

Archiwum

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

Dołącz do 187 obserwujących.

<span>%d</span> blogerów lubi to: